[D] [T] Do jutra -adwentowy kalendarz (31*/31*)

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:34

Dzięki, Naru, że chciało Ci się tyle napisać:) Co do tego, co powiedziałaś, hmm... Pewnie powinnam się poddać, ale traktuje to jako małe ćwiczenie językowe. Fakt, zabierając się za to, jeszcze nie wiedziałam, co z tego wyniknie, ale strasznie spodobał mi się pomysł. Znając już połowę listów, muszę się niestety z Tobą zgodzić, że jednak nie został w pełni wykorzystany. Bardzo to niekanoniczne i czasem aż niezdrowo słodkie. Cóż, kompletna alternatywa. Myślałam, czy aby nie dać sobie faktycznie spokoju, ale doszłam do wniosku, że skoro zaczęłam, to dokończę. Przynajmniej każdy będzie mógł ocenić całościowo. A co do liczby czekoladek/zabawek w adwentowym kalendarzu oczywiście masz rację - jest ich 24. Autorce pewnie chodziło o luźne skojarzenie, a Draco odlicza do Nowego Roku.



Czekoladka piętnasta



Drogi Harry,

Na piątym roku, w noc poprzedzającą nasz wyjazd do domu na ferie, ta potworna dziewczyna, o której opowiadałem Ci poprzednio, próbowała namówić nas na zagranie w Prawdę lub Wyzwanie. Wiedziała, że nienawidzę tej gry i przekupiła mnie łykiem fantastycznego drinka, którego nazywała likierem jajecznym. Powiedziała, że jeśli zagram, dostanę wszystko, co zechcę. Obmyśliłem sobie, że nic złego się nie wydarzy, jeśli się nie upiję, więc zagrałem.

Cóż, oszczędzę Ci krwawych szczegółów, w każdym razie wsypała mi do drinka coś o nazwie ?Bailey?s? i porządnie się nawaliłem. Skończyłem nie tylko uzewnętrzniając się przed całym moim domem, ale również zrobiłem striptiz dla kilku osób. Kazali mi, nazywając to numerem końcowym, pocałować Snape?a ? i właśnie zamierzałem opuścić dormitorium, by wykonać to zadanie, kiedy jakaś miła duszyczka powstrzymała mnie i zapewniła, że gra skończona. Następnego ranka czułem się tak zażenowany, że poważnie myślałem o użyciu Obliviate wobec każdego, kto brał w tym udział.

Niechaj będzie to dla Ciebie przestrogą. I dla mnie też, przed pozwalaniem tej harpii na przebywanie w pobliżu mojego drinka.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:00

[autor docelowy - Malgey]

Zalogowałam się po to żeby skomentowhttp://drarry.phorum.pl/postin ... =8&t=125ac. A więc... czytam od początku, jestem ciekawa co bedzie dalej i wogole... Ale bardziej te listy w stylu i tej miłosc pasowałyby mi że Harry do Draco a nie Draco do Harry'ego. Cholernie mi to nie pasuje.
Ale ty tłumaczysz ;) Więc lekko mi się czyta i wogóle, błędów nie umiem wytknac bo nie znam angielskiego AŻ tak dobrze żeby nawet zabierac się za przeczytanie oryginału. (przepraszam, jeżeli to jest tłumaczone z innego jeszcze języka, nawet nie wiem ^^)
Życzę weny chociaż masz jej dużo ;) i tłumacz dalej, a następnym razem damy Ci trudniejszy tekst :p
Pozdrawiam,
Malgey.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:12

Dzięki, Mal. Stężenie cukru podnosi się niebezpiecznie wysoko, żeby nie było, że nie ostrzegałam. Totally OCC, choć muszę przyznać, że wizja normalnych Malfoyów nawet mi się podoba. Tylko ten Draco...




Czekoladka szesnasta



Drogi Harry,

Wiedziałeś, że moi rodzice pobrali się w Wigilię? Cóż, głupie pytanie, oczywiście, że nie. Ale zrobili to i Święta zawsze były dla nich wyjątkowe. W każdą Wigilię opowiadali mi o swoim ślubie, co było ciekawe, kiedy byłem mały i nudne, kiedy dorastałem, ale stanowiło tradycję. O tym jak byli ubrani, że mama miała we włosy wpięty ostrokrzew, a tata nosił go w klapie. O przysięgach, jakie złożyli, obrączkach, którymi się wymienili. Słyszałem o tym tyle razy, że mógłbym to namalować tak, jakbym widział to na własne oczy.

Nie opowiedzą mi o tym w tym roku i odkryłem, że jest mi z tego powodu smutno. Słuchałbym tych opowieści codziennie, gdyby mogło to przywrócić mi moich rodziców. I przyznam, że coraz bardziej zaczynam doceniać romantyzm ich historii, kiedy myślę, jak bardzo marzę o własnej, takiej która znaczyłaby dla mnie tak wiele, bym chciał wciąż do niej wracać. Wiem, brzmię jak jakaś cholerna dziewczyna, ale tak bardzo pragnę dla nas opowieści, którą w przyszłości moglibyśmy torturować nasze dzieci.

Chcę mieć z Tobą dzieci, Harry. Tyle, ile tylko będziesz chciał, pod warunkiem, że będą mieć Twoje oczy, Twój uśmiech i Twoją niewyobrażalną dobroć.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:14

[autor docelowy - Seira]

Chcę mieć z Tobą dzieci, Harry.

O Merlinie. Szczyt patetyczności. Jak facet z facetem mogą mieć dzieci? xD Pomijając kwestnię moralną, o którą się spierają narody, ale biologiczna...Rozwaliło mnie to :lol: był sobie kiedyś taki fick, w którym to Severus zaszedł w ciążę z Harrym. Niech Merlin ma nas w swojej opiece, mam nadzieję, że autorka nie wpadła na ten sam pomysł xD

Co do treści, to hm...Nie wiem, co myśleć. Nie jest najgorzej, jednak najlepiej też nie jest. Parę razy się uśmiechnełam - czytając o małym Draco i o tym, co wyprawiał z szopką i Zgedkiem. Czasem też zabolał mnie ząb, wiadomo - z nadmiaru cukru. Ale, jak już mówiłam, nie było źle - czytałam bardziej sentymentalne, i przeżyłam ;>

Malgey ma rację, cała ta seria była lepsza, gdyby to Harry pisał te listy.

Samo tłumaczenie czyta się płynnie, nie odnotowałam żadnych zgrzytów. Brawo.

Co jeszcze mi się podobało? Oczywiście Malfoyowie. Lubię czytać ficki, w których opisana jest ciepła więź między nimi. Nie podoba mi się za to, w jaki sposób jest przedstawiona Pansy. Mdli mnie już od tego jej wizerunku sztucznej, pustej lalusi, która tylko to kombinuje jak zaciągnąć Draco do łóżka lub/i przed ołtarz. Pansy, przyjaciółce Dracona, twardej, rozgarniętej dziewczynie mówimy zdecydowanie tak.

Tłumaczenie to najlepszy spobób, by nauczyć się języka, jednak kiedy praca nie przynosi radości, to możemy się zniesmaczyć, i z nauki nici. Tak więc, droga tłumaczko, życzę Ci wytrwałości i radości z tłumaczenia :wink:

Pozdrawiam

Seira
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:15

[autor docelowy - she'sxdangerous. ]

Ten fick jest... dziwny. Niesamowicie dziwne.
Są momenty, przy których po prostu nie sposób nie uśmiechnąć się, ale są też takie, które sprawiają, że chcę jak najszybciej skończyć czytać. Z pewnością negatywne odczucia powodowane są tym, że, wydaję mi się, wszystko jest zbyt cukrowe, słodkie, posypane lukrem. Takie wręcz niesmaczne.

Seira napisał(a):Malgey ma rację, cała ta seria była lepsza, gdyby to Harry pisał te listy.


Hm, tu mam mieszane uczucia, bo, prawdę mówiąc, nie wiem jak wyglądałoby to, pisane z perspektywy Harry'ego. Ale z chęcią zobaczyłabym, jak to wszystko wygląda w takim spojrzeniu na świat. Może ktoś uzyska zgodę od autorki tego drarry, dotyczącą pomysłu opowiadania i napisze to z perspektywy Harry'ego, kto wie ;).

Tinuviel napisał(a):Chcę mieć z Tobą dzieci, Harry.


Rozwaliło mnie to. Aż sobie przypomniałam parting, który czytałam - Harry Potter & Tom Riddle, w którym to Potter zaszedł w ciąże z Lordem w dość dziwny sposób, mianowicie Riddle zamienił go w pół węża i pojawiła się wzmianka, że mężczyźni zamienieni w pół gada-pół człowieka mogą zajść w ciąże. Padaczka ;D.
No, ale nieważne, nie będę teraz tu opisywać opowiadanie, które w sumie nie jest w ogóle związane z tym ;).
Nie mniej jednak to zdanie prawie że mnie zabiło, w chwili, w której to czytałam, poczułam się dziwnie, jakby zniesmaczona? Zbyt cukierkowo, jak sądze. No i ten tekst mnie powalił.

Seira napisał(a):Pansy, przyjaciółce Dracona, twardej, rozgarniętej dziewczynie mówimy zdecydowanie tak.


Prawdę mówiąc takiej Pansy jeszcze nie spotkałam. Przede wszystkim przedstawiana ona jest tak, jak stwierdziłaś - plastikowa, taka ble.
Co prawda, wydaję mi się, że w Światełku była ona bardziej taka... fajniejsza i w ogóle moim zdaniem była bardziej zbliżona do Twojego opisu i powiem szczerze, że była w takim wcieleniu fantastyczna.
Może nadejdzie era opisywania Pansy właśnie w taki sposób, o którym powiedziałaś, Seira? Byłoby miło ;).

Seira napisał(a): Parę razy się uśmiechnełam - czytając o małym Draco i o tym, co wyprawiał z szopką i Zgedkiem.


Przyznam rację, że ta sytuacja była słodka w ten odpowiedni sposób. To było miłe i również się uśmiechnęłam, czytając tę sytuację.

Życzę weny i ciekawa jestem, mimo moich obiekcji, co będzie dalej. Jak to się rozwinie... 8) .
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:16

[autor docelowy - Safana]

Oj, przed chwilą zaczęłam czytać a tu koniec, szkoda. Mam nadzieje że niedługo będę kolejne czekoladki tzn. rozdziały (jeśli można tak to nazwać). Draco jest tu strasznie słodki ale to urocze nawet Malfoy umie być słodki kiedy się zakocha. To pokazanie rodziny Malfoyów w dobrym świetle jest dobrym pomysłem jeżeli ktoś usilnie próbuje wierzyć ze naprawdę było dobrzy, kochani etc.
Dzięki temu ze wczoraj obejrzałam To właśnie miłość (z Alankiem x3) mam świąteczno-romantyczny humor (łał, nigdy takiego nie miałam) tak więc ten fick bardzo mi odpowiada aż żałuję że rodzice nie kupili mi adwentowego kalendarza w tym roku ^^. Ciekawi mnie jak Potterek zareagował na te listy i czy domyślił się czegoś przy wspomnieniu o Zgredku.
Tłumaczeni dobre, nic mi nie zgrzyta. Gratuluje odwagi że mimo niewielu komentarzy nadal to umieszczasz . :lol:
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:16

Właściwie, to we wszystkim się z Wami zgadzam. Jak przeczytałam o tym "mieniu dzieci", to myślałam, że padnę. Najwyraźniej fizjologia czarodziejów, inną fizjologią jest. :shock: Pansy też mi się kategorycznie nie podoba. Wolę ją w roli silnej przyjaciółki Draco niż bezmózgiego latawca. Szkoda, że prawie nikomu nie chce się w to bawić. Ale scenki z życia Malfoyów owszem. Wierzę, że nic nie jest albo białe albo czarne...
Zatem kto jeszcze się nie pochorował od nadmiaru słodyczy, zapraszam.



Czekoladka siedemnasta



Drogi Harry,

Zawsze uważałem, że to nieco dziwne, iż Święty Mikołaj potrzebuje reniferów, by jego sanie latały. Mam na myśli fakt, że człowiekowi, który ma w sobie tyle magii, iż potrafi jednej nocy objechać cały świat, wciąż zatrzymując się w kolejnych domach na przerwę i pochłaniając niedorzeczne ilości ciasteczek i mleka, z pewnością wystarczyłoby użycie czaru lewitacji.

Pewnego wieczoru przy kolacji tata miał służbowego gościa i mężczyzna zapytał mnie, czy jestem gotowy na przyjęcie Mikołaja i jego reniferów. Sądzę, że miałem wtedy około siedmiu lat i byłem na etapie papugowania wszystkich interesujących nowych słów, które zasłyszałem od innych. Moja odpowiedź brzmiała: ?tak, jestem bardzo podekscytowany, choć zastanawia mnie, jak Mikołaj może lubić latać z reniferami srającymi mu na głowę cała noc?.

Zostałem uziemiony i od tej pory nie wolno było mi się pojawiać na żadnych oficjalnych kolacjach przez dobre parę lat.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:17

Czekoladka osiemnasta



Drogi Harry,

Śniłeś mi się ostatniej nocy i kiedy wstałem, by napisać do Ciebie dzisiejszy list, nie mogłem przestać o tym myśleć. Muszę się z Tobą nim podzielić, ponieważ nie potrafię wyrzucić go z myśli.

Znajdowałem się w dużym pokoju. Światła były pogaszone, jedynie ogromna choinka świeciła pośrodku. Od kominka, znajdującego się w pobliżu drzewka, emanowało przyjemne ciepło. Pojawiłeś się tam i od razu mnie spostrzegłeś, więc podszedłeś i pocałowałeś delikatnie i powoli. Zaczęliśmy ściągać z siebie ubrania część po części, dopóki nie byliśmy nadzy, a potem położyłeś mnie na pledzie przy kominku. Kochaliśmy się z pasją, i pamiętam doskonale tę grę choinkowych światełek oraz migoczących płomieni, których cienie tańczyły na Twojej złotej skórze.

Najlepszy jednak z tego wszystkiego był moment, kiedy podszedłeś do mnie, przygarnąłeś do siebie i powiedziałeś, że kochasz mnie ponad wszystko. Bogowie, tak bardzo pragnę, żeby ten sen się spełnił, że mam ochotę płakać ze strachu, iż to nigdy się nie stanie.

Proszę, Harry, błagam, pragnij mnie. Chyba umrę, jeśli nie będziesz.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:17

Zapomniałam wcześniej - dziękuję za wszystkie komentarze!


Czekoladka dziewiętnasta



Drogi Harry,

Widziałeś kiedykolwiek Christingle*? To pomarańczowa kula oznaczająca świat, z opasającą ją czerwoną wstęgą, symbolizującą poświęcenie, jakie Chrystus poniósł dla nas. Posiada cztery małe szpikulce owoców i słodyczy, reprezentujące cztery pory roku i odpowiadające im owoce Ziemi, oraz świecę stojącą na szczycie, oznaczającą Jezusa, światłość świata.

Myślę, że tradycja jest czymś bardzo ważnym podczas Świąt. Jak wygląda to u Ciebie? Chciałbym z Tobą dzielić Twoje zwyczaje. A ty byłbyś skłonny dzielić ze mną moje? Z całych sił pragnąłbym też, i jest to dla mnie zdecydowanie ważniejsze, żebyśmy stworzyli swoje własne tradycje. Coś, co będziemy robić każdego roku. Może moglibyśmy wybierać razem choinkę i przynosić ją do domu, a może mogłyby to być jakieś drobne rytuały związane z jej ubieraniem. Na przykład w każde Święta dawalibyśmy sobie jakąś ozdobę, symbolizującą rok, który właśnie spędziliśmy razem. Cokolwiek, co chcielibyśmy robić, by uczynić nasze wspólne Święta czymś wyjątkowym.

Posłuchaj mnie tylko, gadam, jakbyś już dawno zdecydował, że dasz mi szansę. Myślę, że moje pełne wiary nastawienie wynika z tego, że nie zniósłbym myślenia o tym wszystkim w inny sposób.

Do jutra?

Ja



* Wybaczcie, jestem katoliczką, ale nie mam zielonego pojęcia, czy istnieje polski odpowiednik. Pierwszy raz przeczytałam o czymś takim? Jeśli ktoś wie coś na ten temat, to będę wdzięczna za podpowiedź.
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:18

Czekoladka dwudziesta



Drogi Harry,

Zwykle uwielbiałem pakowanie prezentów. Każdego roku spędzałem z mamą całe popołudnie, starając się przekonać, komu uda się stworzyć paczkę ozdobioną w najbardziej wyszukany sposób. Nawet tata w tym uczestniczył, ale szybko się denerwował, ponieważ mama nalegała na używanie, czegoś, co nazywała ?taśmą?. Śmieszne, taka taśma, jest zrobiona na bazie szkockiej! Polizałem ją raz, ale w ogóle nie przypominała w smaku alkoholu. Właściwie to była obrzydliwa.

Tak czy inaczej tata próbował samodzielnie zapakować prezenty z użyciem taśmy. Pomrukiwał tylko coś o używaniu mugolskich wynalazków zamiast porządnych tnących i klejących czarów. Zawsze było wiadomo, kiedy zajmuje się pakowaniem, ponieważ za każdym razem miał wtedy przyklejony jakiś kawałek taśmy do swojej szaty ? jednego roku przez całe godziny chodził z kokardką dokładnie pośrodku tyłka. Nie uświadomiliśmy go z mamą w tym względzie, ale kiedy tylko przechodził obok wciąż się śmialiśmy, aż w końcu zapytał nas, dlaczego nam tak wesoło, ale nie przyznaliśmy mu się.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:18

Czekoladka dwudziesta pierwsza



Drogi Harry,

Wczorajsze opowiadanie o pakowaniu prezentów sprawiło, że powróciłem myślami do tradycji. Pisanie tych listów uświadomiło mi, że dzieliłem coś wyjątkowego z moją rodziną, nawet jeśli nikt nas o to nie posądzał.

Myślisz, że mógłbyś któregoś dnia opowiedzieć mi o swojej rodzinie? Wiem, że straciłeś rodziców i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Kiedyś wydawało mi się, że to bez znaczenia, skoro nawet ich nie pamiętasz. Teraz wiem, że to nieprawda. Zostałem sam, ale nikt nie odbierze mi wspomnień, które mogę pielęgnować i cenić. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że miałbym ich nie mieć. Słyszałem plotki o tych mugolach, z którymi mieszkałeś, ale nie mogą być tak do końca prawdziwe. W każdym razie, mam nadzieję, że nie są.

Nie chciałbym, żebyś się zasmucał myśląc o tym wszystkim, po prostu pragnę Cię poznać. Chcę cię rozumieć i wspierać. I chciałbym żebyś i Ty mnie wspierał i kochał, kiedy nikt mi już nie zostanie, ale również byś wiedział, że ja też zawsze będę cię kochał i pozostanę przy Tobie. Pozwolisz mi?

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:18

[autor docelowy - Safana]

Nadal strasznie słodko ale podoba mi się. Lubię takiego Dracze, choć ma zbyt dużą wiarę w Potterka ;).
Lucjusz chodzący z kokardką na tyłku to musiał być wspaniały widok.
Draco liżący taśma doprowadził mnie do głośnego kwiku, szkoda tylko ze to wszystko jest takie krótkie ;(.
Życzę weny (albo wena) w dalszym tłumaczeniu. I niech moc świąt będzie z tobą.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:19

Czekoladka dwudziesta druga



Drogi Harry,

Powiesiłeś już swoje świąteczne pończochy? Muszę przyznać, że byłem dość rozpieszczony jako dziecko. Uwielbiałem sprawdzać, co jest w moich skarpetach, bardziej nawet niż odpakowywać aktualne prezenty. Kiedy miałem osiem lat, pomyślałem, że mógłbym przechytrzyć Świętego Mikołaja. Rozwiesiliśmy nasze pończochy przed pójściem spać i, kiedy moi rodzice przygotowali się już do łóżka, zakradłem się na dół.

Moje skarpety zawsze wypełniały się po brzegi, więc doszedłem do oczywistego wniosku, że większa skarpeta przyniesie większy plon. Znałem parę prostych zaklęć, a wyszukałem jeszcze nieco innych. Byłem pewny, że po zastosowaniu czaru powiększającego moja skarpeta zmieści znacznie więcej prezentów. Uzyskałem jednak nieco inny efekt i zmieniłem ją w gigantyczną pończochę, rozciągającą się wzdłuż kominka i spływającą aż na podłogę. Miała dobre piętnaście stóp długości i prawdopodobnie pięć szerokości. Nie byłem w stanie jej zmniejszyć, a że na schodach usłyszałem rodziców, uciekłem.

Rano zszedłem na dół sprawdzić, co dostałem, i obok pończoch moich rodziców, w miejscu tej ogromniastej, którą stworzyłem, wisiała bardzo niepozorna skarpeta, która pasowałaby na stópkę małego dziecka. W środku znajdowała się mała bryłka węgla i krótki liścik, mówiący: ?Zachłanni, mali chłopcy na Święta dostają jedynie węgiel.?

Wciąż miałem do rozpakowania prezenty, ale byłem tak rozczarowany brakiem pończochy pełnej skarbów do odkrycia, że nigdy już nawet mi nie przyszło do głowy robienie czegoś podobnego.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:19

[autor docelowy - gosiazlata]

Powiesiłeś już swoje świąteczne pończochy?

Parsknęłam w tym momencie niekontrolowanym śmiechem :-D
W oryginale są pończochy? Jeśli nie, to gratuluje pomysłu - ubaw!

Listy są przezabawne, czasami tak słodkie jak lukier, że zęby bolą i twarz sie wykrzywia ale generalnie ŚWIETNE :-D

Jestem pod wrażeniem Twojego samozaparcia i konsekwencji - szacun (jak to mówią w pewnych kręgach ;-) )

Pozdrawiam serdecznie życząc wesołych i słodkich, jak te listy, Świąt.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:20

[autor docelowy - Seira]

No, od razu lepiej. Gdyby Draco tak strasznie nie jęczał, te miniaturki byłyby cudowne. Mały Draco jest cudownie pocieszny, a jego zachowanie przypomina mi książkę "Przygody Mikołajka".
Wg kanonu wydaje się, że nie wyniósł nauczki z lekcji ze skarpetą :P. Co do Pottera, to biedak raczej nie wieszał skarpet - chyba że te po wuju.
Fajnie, że nowe listy pojawiają się tak często. Tłumaczysz na bierząco, czy masz przetłumaczone "na wyrost"?

Wesołych świąt :)
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości