[M] [T] Wzgardzona (PPD)

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez Donnie » 22 lis 2010, o 18:12

Takie maleństwo w przerwie między jednym tłumaczeniem a drugim. Smacznego! :P


Tytuł oryginału: Woman Scorned
Autor: prosi o anonimowość oraz nielinkowanie oryginału
Zgoda na tłumaczenie: jest
Beta: Liberi
Rating: 15+


WZGARDZONA


Nigdy nie dopuszczałam do tego, żeby któraś z łóżkowych przygód Dracona zaszła mi za skórę. Te wszystkie idiotki (i idioci) myśleli, że Draco wsadza w nich swojego kutasa, ponieważ uważa ich za wystarczająco atrakcyjnych. Kilkoro kompletnie pozbawionych rozumu uznało to nawet za przejaw uczucia. Weźmy choćby takiego Terry’ego Boota. Co to musiał być za szok dla tego totalnego bałwana, gdy Draco wystawił go do wiatru. Co on sobie myślał? Że dziewictwo to coś, co ma dla Dracona jakąś szczególną wartość? Nie, nie ma. O czym Boot się zresztą przekonał. A żeby ostatecznie rozwiać jego złudzenia, podeszłam do niego zaraz po tym, jak Draco go odprawił i wymruczałam mu do ucha:
— Skoro aż tak bardzo ceniłeś sobie swoje dziewictwo, to może nie powinieneś był pozbywać się go tak lekkomyślnie? Uuups. Cóż, kwestia tego rozporka jest już dla ciebie zamknięta, prawda?
Tego dnia moja reputacja stuprocentowej suki została sprawdzona, podpisana, potwierdzona i rozesłana po świecie.
Dla wyjaśnienia: seks to władza. Ślizgoni to pojmują, ponieważ rozumieją istotę władzy. Nie upiększamy go ani nie okraszamy głupkowatym sentymentem. W seksie chodzi o to, kto przewodzi stadu. I kto pozostanie na jego czele. Jeśli Draco pieprzy jakąś durną Krukonkę, a potem mnie, to czy trzeba się czymkolwiek przejmować? Zawsze do mnie wracał i chociaż czasem wyczuwałam bijący od niego zapach obcych perfum albo słonawy smak czyichś soków na jego penisie, to wiedziałam, że i tak kochał się ze mną. Ze mną. I nie miałam ani cienia wątpliwości, że jeszcze tego samego lata, w którym dostaniemy nasze dyplomy, Pansy Malfoy będzie dekorować swoje buduary w rodzinnym dworze Dracona.
Władza. Jest dla Malfoyów jak powietrze, którym oddychają. W ciągu lat spędziłam wystarczająco wiele popołudniowych godzin w ich domu, by nabrać o tym głębszego pojęcia. Narcyza, zawsze wyprzedzająca modę, upokarzała moją biedną matkę, noszącą szaty wyglądające przeważnie tak, jakby transformowała je z zasłon. Lucjusz brylował jako zastępca Czarnego Pana, wydając rozkazy pod jego nieobecność. Do końca nie jestem przekonana, czy rzeczywiście był aż tak zadowolony z powrotu Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, ponieważ ludzie jego pokroju nie znoszą grać drugich skrzypiec. Ale że Malfoyowie, choć spragnieni władzy, nie są idiotami, Lucjusz potrafił dopasować się do sytuacji.
Przez ile nocy zaśmiewaliśmy się do rozpuku nad zdobyczami Dracona, opierając się o wezgłowie jego łóżka i popijając prosto z butelki doskonały koniak z lucjuszowych piwnic?
— Susan Bones wypycha sobie biust. Merlinie, zapomniała wyciągnąć ze stanika chusteczkę. Łapię ją za cycek i co wyjmuję? Zwiniętą w kłębek chustkę do nosa. Dla lepszej zabawy udałem, że muszę się wysmarkać.
— Na boga, Draco, zrobiłeś to? — zaniosłam się śmiechem tak mocno, że dostałam czkawki.
Szczytem wszystkiego okazało się pieprzenie Pottera. Złoty Chłopiec wystawił tyłek dla Dracona. Myślałam, że zejdę ze śmiechu. Prawdę mówiąc, na początku byłam trochę zdumiona obrotem spraw. Ale potem zastanowiłam się nad tym dokładniej. Potter potrafił zrobić wszystko, aby znaleźć się w centrum uwagi. Doszłam do wniosku, że porzucenie tej bzdury „nienawidzę cię, Malfoy” i pokazanie swojego prawdziwego oblicza było tylko kwestią czasu. Tak jak było nią przyznanie się do tego, że był tak samo zauroczony Draconem jak reszta z nas.
Tej nocy, gdy zerżnął Pottera, Draco dotykał mnie potem całymi godzinami. Doprowadzał mnie do orgazmu raz za razem, bez końca. Tak, jakby chciał zetrzeć z siebie wszystkie ślady Pottera. Była to najbardziej ekscytująca noc w moim życiu. Cały czas czekałam, aż mi to powie, powie, że mnie kocha. Ale gdy te słowa nie nadeszły, nie wpadłam w panikę. Ślizgoni nie robią takich rzeczy. Nie czynią wyznań ani nie odkrywają przed nikim swojej duszy. A gdy rano obudziłam się sama, przeszłam nad tym do porządku dziennego. Rozumiałam.
Pamiętam dziwną rozmowę, którą przeprowadziliśmy zaraz po tym, gdy Draco napomknął, że Potter był prawiczkiem. Spodziewałam się, że będzie to dla niego powód do absolutnego triumfu. Że będzie rozgłaszał na prawo i lewo w naszym pokoju wspólnym, że odebrał Potterowi wianek. Wyszło jednak na jaw, że powiedział o tym tylko mnie. Co dziwne, wcale nie wyśmiewał dziewictwa Pottera, był nim raczej zaskoczony i, cholera jasna, gdybym nie wiedziała lepiej, powiedziałabym, że również wystraszony.
— No i co z tego? Był prawiczkiem. W takim razie miałeś dodatkową przyjemność z tego trofeum — oświadczyłam.
— Miałem — uśmiechnął się drwiąco. — Pierdolony Potter. Stracił ze mną swoje dziewictwo.
Nieźle się z tego uśmialiśmy.
Czekałam, aż Draco zacznie trąbić po Wielkiej Sali, że rozprawiczył Złotego Chłopca i wytykać tym wszystkim idiotom, wiernie podążającym za Dumbledore’em, że ich drogi Potter w akcie desperacji wypiął tyłek dla Dracona Malfoya.
Draco nie pisnął ani słowa. Zero rozgłosu.
A potem nagle zaczął mnie unikać. Unikać wszystkich. Chodził spać zaraz po kolacji. Traktował nas ciągle z niecierpliwością, jakbyśmy kradli mu cenny czas. Podczas tych krótkich chwil, które spędzał w pokoju wspólnym, nieustannie czepiał się każdego. Greg był dla niego za głupi, Vince za gruby, ja za wredna. Jakby stanowiło to jakąś nowość! Kiedy siedział w bibliotece, uparcie wystukiwał palcem jakiś rytm na blacie stolika, a potem znikał między regałami, nigdy jednak nie powracał z książką, której podobno szukał.
Nie to było jednak najgorsze. Do kurwy nędzy, nie. Przestał mnie całować, a gdy mnie pieprzył, robił to metodycznie i beznamiętnie, w rytmie, który wystarczał mu, by się spuścić. Dochodził w ciszy. Jakby orgazm był mu ciężarem. Powinnością. Twierdził, że nie sypia z nikim innym. I rzeczywiście, nigdy nie smakował kimś innym, nawet sobą samym, jakby potraktował się silnym Chłoszczyść za każdym razem, zanim wchodziliśmy do łóżka.
Nie żądałam wyjaśnień. Wolałam go śledzić. Rzuciłam na swoje stopy zaklęcie tłumiące dźwięki i podążyłam za nim, gdy krążył korytarzami zamku. Stałam w ciszy, patrząc, jak się kochają. Nie powiedziałam ani słowa, gdy mój Draco pieścił każdy cal chudego ciała tego bliznowatego gnoja. Nie wydałam żadnego odgłosu, słuchając pełnych pożądania jęków, gdy Potter ssał go do upadłego. A kiedy padły słowa, których nigdy mi nie powiedział, wchłonęłam je niczym bibuła atrament.
Po wszystkim popędziłam prosto do Snape’a. Ponieważ seks nie powinien być dla Ślizgona sprawą miłości lub pożądania. Musi pozostać kwestią władzy.
— Profesorze! Niech mnie pan zabierze do Czarnego Pana. Poznałam słaby punkt Pottera, który może go zgubić.
Obliviate!


Koniec
Nothing hard
Nothing wet
Nothing naked, well not yet
Donnie Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 385
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 22:30
Lokalizacja: Berlin-Pankow

Postprzez Aevenien » 22 lis 2010, o 19:29

To było mocne. I bardzo bardzo mi się podobało.
I kiedu już myślałam, że skończy się źle, padło Obliviate, i poczułam taką iracjonalną radość, że o mało się nie roześmiałam. A potem zrobiło mi się żal Pansy.
Ciekawy i jak dla mnie jak najbardziej realistyczny opis Ślizgonów, lubię takie klimaty. I choć z reguły przepadam za Pansy (chociażby w Związanych czy Do diabła z nienawiścią) to tutaj nie mogłam jej lubić, prawda? Stąd ta radość na koniec. Bo ona sobie myślała, że zniszczy Pottera, że Draco będzie wracał do niej już nie na automacie, a tu Snape ją zaskoczył.

Świetnie napisany fragment:
Dla wyjaśnienia: seks to władza. Ślizgoni to pojmują, ponieważ rozumieją istotę władzy. Nie upiększamy go ani nie okraszamy głupkowatym sentymentem. W seksie chodzi o to, kto przewodzi stadu. I kto pozostanie na jego czele.


A tutaj aż się wzruszyłam lekko:
A kiedy padły słowa, których nigdy mi nie powiedział, wchłonęłam je niczym bibuła atrament.

Tłumaczenie jak zwykle świetne, beta spisała się bezbłędnie, więc wielkie brawa ode mnie i od Macek :)
I dziękuję ślicznie za ten tekst, akurat na poprawę humoru w poniedziałkowy i na dodatek deszczowy wieczór!

Pozdrawiam serdecznie
Aev
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kleo_patra » 22 lis 2010, o 21:19

Zastanawiam się, czy Pansy nie jest przypadkiem jakim kolejnym wcieleniem Machiavellego. Nawet Draco nigdy nie kojarzył mi się z nim tak mocno. Chyba to kwestia tego, że Draco zawsze potrafi zatrzymać się przed magiczną granicą absolutnej hipokryzji. Z kolei Pansy wydaje się być totalną egoistką: albo mój, albo niczyj. Nie wiem, czy właściwie zdołałam wyrazić swoje zdanie na temat charakteru bohaterów, gdyż wydają się koszmarnie złożonymi postaciami. Nie mniej, opowiadanie było świetne i szczerze mogę przyznać, że już stało się jednym z moich ulubionych^^
Pozdrawiam i życzę więcej takich tekstów (Tobie, jako autorowi, czy tłumaczowi i sobie, jako czytelnikowi)
kleo_patra
"Przez jedenaście lat mieszkałem w komórce pod schodami, a przez całe nastoletnie życie byłem prześladowany przez szaleńca i jego socjopatycznych zwolenników. Naprawdę uważam, że za tak ciężkie doświadczenia należy mi się w nagrodę obciąganie."
kleo_patra Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 40
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 20:23

Postprzez Ew. » 23 lis 2010, o 08:11

Ach, uwielbiam ten tekst! Już od dawna nie czytałam drarry, które opisuje osoba trzecia, więc teraz było to bardzo miłe przeżycie. I spodobało mi się, co tu ukrywać. Przyznam, że nie za bardzo przepadam za Pansy Parkinson, lecz w tym miejscu w sumie nie widzę w tej roli nikogo innego. Cóż, dziewczyna pasuje. Jednak powiem, że na początku trochę denerwowała mnie jej arogancja i pewność, że Draco należy tylko do niej (też mi coś! *prycha*), ale kiedy Snape rzucił to zaklęcie, uśmiechnęłam się. To było takie... zaskakujące, a zarazem dość przewidywalne. Fascynujące!
Hm, ta mini-miniaturka na pewno należy do udanych, choć drarry było tylko opisowe. Aczkolwiek z pewnością można było je sobie wyobrazić, a w szczególności Dracona, który, że tak ładnie napiszę, pasjonuje się sprawami łóżkowymi *chichocze*
Cóż więcej napisać?
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że wkrótce znowu pojawi się coś Twojego przekładu ;))
P.S. Ten Pocieszacz Poniedziałkowy to naprawdę, naprawdę rewelacyjny pomysł! Jeszcze raz brawa dla naszej Pani Mackującej! xD
"I`m worse at what I do best
And for this gift I feel blessed.
Our little group has always been
And always been until the end."
Smells Like Teen Sprit, Nirvana
Ew. Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 263
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 10:22
Lokalizacja: Mazury

Postprzez Nathali » 23 lis 2010, o 17:25

Przeczytałam. Obyło się bez rewelacji, bo ja tutaj nic nowego właściwie nie widzę, ale mimo wszystko czytało się przyjemnie, choć nie przepadam za taką narracją i w tym tekście też mi się ona nie podoba.
"Wzgardzona" kojarzy mi się trochę z "Co widziała Ginny Weasley" tyle, że ta druga miniaturka podobała mi się bardziej. Wolałabym, żeby tekst był dłuższy. Bardziej rozbudowany. Ja naprawdę chciałabym przeczytać o takim Malfoyu, który sypia z każdym i nie widzi w tym problemu dopóki do jego łóżka nie trafia nie kto inny jak Harry Potter, ale żeby to było dłuższe, bo ja uwielbiam długie ficki.
Mój ulubiony fragment, to zdecydowanie ten o Susan Bones. To było tak wredne, że nie mogłam się nie uśmiechnąć, bo mi do Draco takie akcje wybitnie pasują.
Podobała mi się też Pansy, która chce się zemścić na Harrym za odebranie jej Draco. A to peszek, że jej się nie udało xP

Pozdrawiam,
Nathali
Nathali Offline


 
Posty: 710
Dołączył(a): 3 lis 2010, o 14:31

Postprzez Miss Black » 23 lis 2010, o 19:12

Dawno nie czytałam czegoś równie mocnego, i nie mam na myśli samej pointy. Autorka świetnie przemyślała treść, a i forma jest niezła. Nie wiem, Donnie, jak Ty znajdujesz takie perełki. Przebijasz się przez morze szlamu czy to jakaś super intuicja tłumaczki?
Cały czas byłam przekonana, że narratorem jest Astoria. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego. W dodatku niemal od razy mi się to skojarzyło z "Czarną kawą, samotną nocą". Nawet spojrzałam ponownie do nagłówka, czy aby to nie prequel do tegoż. No i ten fragment był świetny: "(...)wyczuwałam bijący od niego zapach obcych perfum albo słonawy smak czyichś soków na jego penisie, to wiedziałam, że i tak kochał się ze mną.". Ja bym z pewnością wymiękła. Ale i tak najlepsze było zakończenie. Biedna Pansy źle oceniła sytuację. Chociaż teraz zastanawia mnie, czemu Snape nie wyciągnął z niej najpierw, co właściwie jest tą słabością, a potem potraktował stosownym zaklęciem. Z drugiej strony tekst stracił by na dosadności. I coś jeszcze mi się nasuwa: czy tylko mi się wydaje, czy Terry Boot nie ma w drarry najmniejszych szans, by wzbudzić odrobinę sympatii?
Ach, i jaki morał z tej bajki? Koniec końców, Draco nie da rady bez Potter'a. ;) Co nas niezmiernie cieszy, czyż nie?

Edit: Prawda? :) To był fantastyczny pomysł i cieszę się, że są oznaczenia.
CALM YOUR MIND MY FRIENDS AND DON'T BE AFRAID TO DREAM A LITTLE BIGGER!
Miss Black Offline

Avatar użytkownika
Pack Mom
 
Posty: 2722
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:54
Lokalizacja: Pigfarts

Postprzez formica » 23 lis 2010, o 23:43

Chyba nie łapię tu czegoś i będę wdzięczna za wyjaśnienie. Jakim cudem osoba, na którą rzucono obliviate jest w stanie z taką dokładnością opisywać, to o czym miała zapomnieć? :roll:

A poza tą jedną niezrozumiałą dla mnie kwestią, sam tekst nie zrobił na mnie jakiegoś większego wrażenia. Zimna, ślizgońska do szpiku kości i zazdrosna suka z rozbujałym cisem nie jest czymś nowym, czy zaskakującym.

Zachwalać samego tłumaczenia chyba nie muszę, bo zero kalek językowych i to w jaki sposób operujesz językiem polskim przekładając teksty samo za siebie mówi. I czyta się świetnie :)
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez daimon » 24 lis 2010, o 00:57

A ja dawno już nie czytałam drarry. Brak czasu, nieraz chęci, a przede wszystkim nieprzyjemna rzeczywistość wymagająca ode mnie ostatnio twardego stąpania po ziemi. Niemniej krótkość formy mnie skusiła. Faktycznie spostrzeżenie poczynione przez formicę jest słuszne, po Obliviate Pansy już nie może niczego opowiadać. Trzeba by to było potraktować, że Parkinson relacjonuje nam to wszystko z punktu powiedzmy pukania do komnat Snape'a. Sam dialog jest już jakby akcją następową, niejako oddzieloną częścią opowiadania występującą po całej parkinsonowskiej narracji. Tak czy inaczej mnie się bardzo podobało (a może raczej odpowiedniej byłoby użyć sformułowania - zrobiło na mnie wrażenie). Wolę inną Pansy. Może mniej kanoniczną, ale za to bardziej ludzką. Ślizgońską, ale gdzieś tam wewnątrz bardziej ciepłą. Ciepłą sukę :roll: Niemniej ten opis jest dla mnie genialny, podoba mi się mocna, krótka, ale nasycona forma i zakończenie. Bardzo. Gratuluję też świetnego tłumaczenia!

pozdrawiam, dai
[Emmet,Micky&Ben watching Brian&Justin dancing]
Em:Am I seeing,what I think I'm seeing?
Ben:Yes you are seeing it.It's the most historic reunification since Germany.
Em:What happened to the fiddler?
Micky:He fell off the roof!
daimon Offline

Avatar użytkownika
Sunshine
 
Posty: 1163
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 17:35
Lokalizacja: Miasto Smoka

Postprzez Jah » 24 lis 2010, o 10:37

"Wzgardzoną" przeczytałam już wczoraj, ale po kolokwium z matmy finansowej nie miałam sił na jakikolwiek komentarz. Tekst zrobił na mnie wrażenie zarówno wczoraj, jak i dzisiaj po powtórnym przeczytaniu.
Całość opowiedziana z perspektywy Pansy. Cholernie zazdrosnej i ślizgońskiej Pansy, ale tutaj ją bardzo lubię. Nawet byłoby mi jej żal, gdyby nie to, że tak bardzo ubóstwiam drarry. Mówi się pech :-D
Donnie napisał(a):Pamiętam dziwną rozmowę, którą przeprowadziliśmy zaraz po tym, gdy Draco napomknął, że Potter był prawiczkiem. Spodziewałam się, że będzie to dla niego powód do absolutnego triumfu. Że będzie rozgłaszał na prawo i lewo w naszym pokoju wspólnym, że odebrał Potterowi wianek. Wyszło jednak na jaw, że powiedział o tym tylko mnie. Co dziwne, wcale nie wyśmiewał dziewictwa Pottera, był nim raczej zaskoczony i, cholera jasna, gdybym nie wiedziała lepiej, powiedziałabym, że również wystraszony.
Pansy, no i tu się przeliczyłaś :-D Chociaż nie wyobrażam sobie Malfoy'a wystraszonego faktem, że rozdziewiczył Pottera. Rozumiem, że zdziwił się, że Harry był prawiczkiem, ale czego Draco miał się przestraszyć? Tego, że był kimś specjalnym i wyjątkowym, bo Harry czekał z tym na niego? Obecnie tylko takie wyjaśnienie pcha się do mojej głowy.
Donnie napisał(a):A kiedy padły słowa, których nigdy mi nie powiedział, wchłonęłam je niczym bibuła atrament.
To zdecydowanie najlepsze zdanie w tej miniaturce! W tym momencie właśnie współczułam Pansy, bo wiedziałam, że przegrała. Nie przewidziałam jednego, a mianowicie tego, że pójdzie do Snape'a! No ale Severus uratował sytuację. Jednym zaklęciem. Co za ulga! W sumie to wczoraj nie zastanawiałam się nad konsekwencjami tego zaklęcia, poza tym jednym, że sekret Harry'ego i Draco jest niezagrożony. Dopiero dzisiaj, czytając komentarz formicy, uświadomiłam sobie, że przecież po tym zaklęciu Parkinson nie ma prawa opowiedzieć tej historii. Jednak wyjaśnienie daimon wiele tłumaczy.
Błędów nie zauważyłam - ani ortograficznych, ani interpunkcyjnych. Czytało się miło i przyjemnie.
Tekst przemawia do mnie w całości. Każdą literką, kropką, przecinkiem... Robi wrażenie.
Gratuluję wyboru miniaturki, bo trafiłaś bardzo dobrze. Życzę powodzenia w dalszych poszukiwaniach i tłumaczeniach tekstów.
Jah Offline


 
Posty: 19
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 00:06

Postprzez formica » 24 lis 2010, o 12:44

daimon napisał(a):Faktycznie spostrzeżenie poczynione przez formicę jest słuszne, po Obliviate Pansy już nie może niczego opowiadać. Trzeba by to było potraktować, że Parkinson relacjonuje nam to wszystko z punktu powiedzmy pukania do komnat Snape'a. Sam dialog jest już jakby akcją następową, niejako oddzieloną częścią opowiadania występującą po całej parkinsonowskiej narracji.


Na to nie wpadłam. Choć moim zdaniem wtedy powinno to być nieco bardziej podkreślone. Wystarczyłoby jedno zdanie na początku, bo ja wiem, o zatrzymaniu się przed drzwiami Snape'a lub coś w tym stylu. Klamerka połączyłaby opowiadanie i wyjaśniła ostatecznie, czy nie mamy do czynienia z błędem merytorycznym pokaźnego kalibru. Bo tutaj wygląda to na kolejny akapit całego wspomnienia.
No light, no light in your bright blue eyes
I never knew daylight could be so violent
A revelation in the light of day
You can choose what stays and what fades away...
formica Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 884
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 15:03

Postprzez Rayu » 25 lis 2010, o 00:03

Ogólnie nie przepadam za ficami pisanymi z punktu widzenia dziewczyny, ale stwierdziłam, że przeczytam. Przede wszystkim dlatego, że widniało "PPD". I że było krótkie. Ale pozytywnie się zaskoczyłam. Fica się naprawdę przyjemnie czytało, błędów nie zauważyłam(i gdybyście nie napisały o tym, że opowiadanie jest wspomnieniem po zaklęciu zapomnienia, gdzie teoretycznie nic nie pamięta, nie zauważyłabym ^^"). Osobiście taką Pansy sobie wyobrażam - ślizgońską, zimną sukę.

Najbardziej podobał mi się ten fragment:
Tej nocy, gdy zerżnął Pottera, Draco dotykał mnie potem całymi godzinami. Doprowadzał mnie do orgazmu raz za razem, bez końca. Tak, jakby chciał zetrzeć z siebie wszystkie ślady Pottera. Była to najbardziej ekscytująca noc w moim życiu. Cały czas czekałam, aż mi to powie, powie, że mnie kocha. Ale gdy te słowa nie nadeszły, nie wpadłam w panikę. Ślizgoni nie robią takich rzeczy. Nie czynią wyznań ani nie odkrywają przed nikim swojej duszy. A gdy rano obudziłam się sama, przeszłam nad tym do porządku dziennego. Rozumiałam.

No, ale nie wszystko poszło po jej myśli

No i zakończenie. Obliviate rzucone przez Snape'a sprawiło, że aż się uśmiechnęłam. No cóż, moje skołatane nerwy przez naukę ostatnio nie tolerują angstów, a to było takie... miłe, ale nie puchate, że się tak wyrażę :wink:

Pozdrawiam i życzę powodzenia w tłumaczeniu :)
Rayu
"Wandering the globe around
I saw no miracles nor wonders
Humanity so poisoned by their myths
Why none can see my wings?!"

Vader - Hellelujah
Rayu Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 19
Dołączył(a): 20 lis 2010, o 12:40

Postprzez Voldemortist » 25 lis 2010, o 00:56

A mi też się bardzo podobało. Szczególnie, że z założenia (przecież to tekst na Pocieszacze!) nie spodziewałam się niczego szczególnego. I owszem, tekst ten nie był wybitny, jednakże zdecydowanie coś w sobie miał. Po pierwsze, drarry. ^^ Po drugie, naprawdę ciekawie przedstawiona Pansy. Taka zimna suka, którą jednak zabolało to, co Draco zrobił. Oczywiście, musiała się na nim jakoś odegrać, więc od razu pobiegła go wydać Voldemortowi. Po trzecie, podobał mi się opis tego, jak Draco zaczął się od wszystkich stopniowo odsuwać. Chłopak najzwyczajniej w świecie wiedział, co dobre, a zgodnie z punktem pierwszym, niezbędny mu był do tego Harry.
Dodatkowo wielki plus za:
Greg był dla niego za głupi, Vince za gruby, ja za wredna. Jakby stanowiło to jakąś nowość!

Wydaje mi się, że teks ten podoba mi się właśnie dzięki temu, w jaki sposób został ujęty. Nie można by tego napisać dłużej. Albo z punktu widzenia innej osoby. Po prostu tak jak jest, jest idealnie. Poza tym, jakoś udało się w nim, pomimo tak małej ilości słów, zawrzeć i angst i humor. Które pięknie się ze sobą splatają.
Dzięki, Donnie, za jego przetłumaczenie. Naprawdę dobry na poprawę humoru.
"Krawiec, jeden z pierwszych krawców, Polak, wysilił się i prawdziwie zadziwiającym sposobem jestem zgrabny - ale te trzewiki, te mnie zabijają, a bez nich ani się pokazać."
~Juliusz Słowacki
Voldemortist Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 440
Dołączył(a): 2 lis 2010, o 19:56
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez tifa » 2 gru 2010, o 11:04

Jak to mówią na każdego w końcu przyjdzie pora. Nawet na uwodziciela, który drwi sobie z uczuć innych. Historia trochę banalna, ale fakt, że została opowiedziana ze strony Pansy zmienia zupełnie postać rzeczy.
Podoba mi się jej podejście do życia, miłości, typowo ślizgoński. Była tak pewna, że Draco zawsze będzie do niej wracał, że przegapiła moment gdy coś się zmieniło. Mimo to gdy odkryła prawdę, że Draco nie należy już do niej, i tak na prawdę chyba nigdy nie należał, zniosła to w zupełnej ciszy i spokoju. Po czym jak typowa ślizgonka, a może kobieta pobiegła by donieść i zniszczyć Pottera. Jakby to w ogóle miało coś zmienić.
Prawdę mówiąc przez dłuższą chwile zastanawiałam się o co chodzi w zakończeniu. Ale gdy to do mnie dotarło poczułam jakąś taką sympatię do Snape'a i mimo, że lubię Pansy to jakoś w tym opowiadaniu nie mogę się zmusić do tego by jej współczuć.

Eh, podobało mi się i czekam na kolejne tłumaczenie w twoim wykonaniu x].

Pozdrawiam,
tifa
"The only real voyage of discovery consists not in seeking new landscapes but in having new EYES"
tifa Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 50
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 09:45

Postprzez CrazyCry » 5 gru 2011, o 03:40

Na jaja Merlina!
Z doświadczenia wiem, że drarry pisane z punktu widzenia osoby trzeciej są poważne. Zawsze. (jeśli ktoś zna fanfica przeczącego moim słowom, proszę o linka na pw).
To było... niezwykłe. Świetnie napisane. Zaczęłam czytać bez większego entuzjazmu, ale już po kilku zdaniach nie mogłam się odkleić od monitora.
Plan lekcji, co prawda, mam dzisiaj niezgorszy. Żadnej matmy i dwie godziny języka polskiego. Pozostałe przedmioty znośne. Pocieszenia więc wymagam jedynie dlatego, że się nie wyśpię i będę snuć się po szkole jak zombie. A to wszystko Twoja wina, Donnie ;) ! No dobra - częścią winy możesz obarczyć anonimową autorkę (swoją drogą, ciekawa jestem, czemu nie chce się przyznać do takiego świetnego tekstu?). Za kilka dni czeka mnie próbny test gimnazjalny, a ja zamiast pochrapując grzecznie ładować energię do nauki, czytam takie fenomenalne opowiadania! Z braku kierunku drarystycznego w mojej miejscowości wybieram się na filologię polską lub bibliotekoznastwo, a tam znajomość fandomu raczej mi się nie przyda.
Wielbię i pozdrawiam.
Aerobic -> aerobik
Fanfic -> fanfik
Nie fanfick x.x
Fanpage "Effeminate boys"
CrazyCry Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 361
Dołączył(a): 8 lis 2011, o 09:12
Lokalizacja: Wawa

Postprzez Japor » 5 gru 2011, o 09:52

Czytam tę miniaturkę już po raz kolejny (jeszcze trochę a nucze się jej na pamięć ;-) ), i wciąż robi na mnie niesamowite wrażenie. Niestety jak zawsze z tekstami, które bardzo przypadły mi do gustu, czuję niedosyt, chciała bym jeszcze więcej, więcej i więcej.....
Może ktoś się pokusi o napisanie do tego jakiegoś sequele?:-), na przykład: opis ich wzajemnych relacji widzianej oczami Harrego lub Draco

Pozdrawiam!!
Japor Offline


 
Posty: 70
Dołączył(a): 28 cze 2011, o 17:32

Następna strona

Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości