[D] [T] Do jutra -adwentowy kalendarz (31*/31*)

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:22

Nie, nie. Właściwie nie tłumaczę (wszystkie pouczające uwagi przyjmę z pokorą). Ale znalazłam to coś i absolutnie się zauroczyłam. Nie będzie to jedno drabble, a cała seria. Wiem, jesteście zmartwieni:P Nie potrafię ocenić, czy sobie poradzę, bo na razie znam tylko dwa spośród planowanych trzydziestu jeden. Pomyślałam sobie jednak, że jest tutaj paru dobrych tłumaczy i jakby co, to jak się do nich ładnie uśmiechnę, to może mi pomogą w razie kłopotów (prawda?). A ja naprawdę nie mogłam się oprzeć. Urzekł mnie motyw adwentowego kalendarza, który uwielbiam pasjami i kojarzy mi się ciepło, zimowo i świątecznie. Mam nadzieję, że ta grudniowa seria miniaturek wprowadzi Was w podobny nastrój...

Autor: leo_draconis
Link: Until tomorrow...
Rating: G
Długość: 31 listów
Forma: Drabble
Ostrzeżenia: Nie liczcie na sto słów i zaskoczenie na końcu. Nie o to tu chodzi!
Zgoda: Jest!


Czekoladka pierwsza.



Drogi Harry,

Wesołych Świąt! Dziś jest pierwszy dzień grudnia i pierwszy dzień moich listów do Ciebie. Będę pisać każdego dnia w tym miesiącu, a ostatniego chciałbym porozmawiać z Tobą osobiście. Widzisz, mówią, że cokolwiek robisz, gdy zaczyna się Nowy Rok, będziesz to robić przez każdy następny jego dzień. Chciałbym, byś był częścią mojego życia w przyszłym roku i co rok.

Po pierwsze, pomyślałem, że chciałbym Ci pomóc mnie poznać. Teraz, gdy wojna się skończyła, czuję, że każdy ma szansę być sobą. Kimś, kim chce być, a nie tym, kim inni oczekują, że będzie. Nowy Rok naprawdę jest nową szansą dla całego czarodziejskiego świata.

Dziś chciałbym się podzielić swoim bardzo wczesnym świątecznym wspomnieniem. Myślę, że miałem wtedy około czterech lat. Moja mama dała mi kalendarz adwentowy, małą skrzynkę z malutkimi szufladkami. W każdej z nich znajdowała się miniaturowa zabawka lub słodycz dla mnie. To było takie podniecające budzić się każdego ranka i móc biec do mamy i taty, gdzie mogłem otworzyć nową szufladkę. Mój tata udawał rozdrażnienie, ale raz przyłapałem go na uśmiechaniu się do mnie z czułością, kiedy myślał, że nikt nie patrzy.

Do jutra...

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:22

Czekoladka druga.



Drogi Harry,

Mam nadzieję, że spodobał Ci się mój pierwszy list i zawarta w nim historia. Dla mnie było to dobre wspomnienie i chciałem się z Tobą nim podzielić.

Muszę przyznać, że mój dom jest piękny. Duży udział w jego uroku ma otoczenie. Moja mama zawsze była dumna ze swoich ogrodów. Są ogromne, jasne i pełne kolorów - jako dziecko często odnajdywałem w nich spokój. Jednym z moich ulubionych elementów jest bluszcz, który porasta ściany w pobliżu drzwi. W każdą przerwę świąteczną, kiedy wracałem do domu i oglądałem rodzinny bluszcz, czasem przyprószony śniegiem, odczuwałem błogość powrotu do domu.

W Boże Narodzenie było najlepiej, ponieważ rodzice nie pozwalali demonom wojny przekraczać progów naszego domu. Powroty na wakacje to już zupełnie inna historia, ale w przerwie świątecznej byłem bezpieczny. Mogłem odpoczywać i być szczęśliwym, być młodym i nie dorastać zbyt szybko. Czuję, że mogę Ci to wszystko powiedzieć, ponieważ Ty, jak nikt inny, zrozumiesz.

Do jutra...

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:22

Czekoladka trzecia



Drogi Harry,

Czy wiesz, co o Tobie pamiętam?

Cóż, tak naprawdę mnóstwo rzeczy. Pamiętam pierwszy raz, kiedy Cię zobaczyłem, ale zdecydowanie bardziej te następne. Pamiętam, jak Cię obserwowałem i marzyłem, by móc być tak blisko Ciebie, jak Twoim przyjaciele, Ron i Hermiona.
Myślę, że pamiętam wszystko.

Ale to jedno wspomnienie jest bardzo dobre. Na naszym czwartym roku, kiedy obaj zostaliśmy w szkole z okazji Balu Bożonarodzeniowego, jadłeś babeczki na świątecznej uczcie. Usłyszałem wtedy, jak mówisz przyjaciołom, że nigdy nie jadłeś ich przed przybyciem do Hogwartu i zastanawiałem się dlaczego właściwie ? przecież my jedliśmy je każdego roku w moim domu. Tak jak i większość rodzin, jak sądzę.

Zatem dlaczego to dobre wspomnienie? Myślę, że to przez to niesamowite szczęście i zdumienie w Twoich oczach, które zobaczyłem z tak zwykłego powodu. Nie uśmiechasz się wystarczająco często, Harry. Przeszliśmy przez tak wiele, a Twoje radości można by zliczyć na palcach. Nawet teraz uśmiechasz się zdecydowanie mniej niż powinieneś.

Szczęście dobrze na Tobie wygląda, Harry. Zamierzam się postarać i przynieść Ci go tyle, ile tylko będę mógł. To moje postanowienie noworoczne.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:24

Czekoladka czwarta



Drogi Harry,

Podobają Ci się dotąd moje listy? Myślę, że tak, ponieważ wczoraj na Twojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, kiedy tylko dostałeś kolejny. Lubię myśleć, że potrafię sprawić, by Twoje oblicze rozjaśniła choćby niewielka radość.

Pewnego razu, mama pozwoliła mi zaprosić kilku przyjaciół podczas ferii. Poobrywaliśmy zwisające z okapu ogromne sople i urządziliśmy sobie za ich pomocą bitwę na miecze. Tata wrócił do domu akurat w momencie, kiedy jeden z chłopców zdołał zranić mnie w ramię ostrą końcówką sopla. Ojciec zaciągnął mnie do środka i nawrzeszczał na mnie nawet nie tyle za urządzenie bijatyki, co przede wszystkim za nieubranie płaszcza. Rzucił na mnie uzdrawiające zaklęcia, a potem, kiedy byłem już przekonany, że z pewnością mnie ukarze, tylko przycisnął mnie mocno do siebie i powiedział, jak bardzo się przestraszył, widząc mnie krwawiącego.

Oczywiście, pomyślałem sobie, że jest niemądry ? przecież, mimo wszystko, to było tylko głupie zadraśnięcie. Teraz jednak, gdy spoglądam w przeszłość, jestem wdzięczny za to wspomnienie. Mój ojciec naprawdę mnie kochał, kimkolwiek był.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:24

Czekoladka piąta



Drogi Harry,

Na drugim roku jeden z chłopaków z mojego dormitorium zagrał nam parę świątecznych kawałków, które znał z mugolskiej szkoły. Pewna piosenka przykuła moją uwagę. Mówiła o pieczonych kasztanach i gościu, nazywanym Dziadkiem Mrozem, który kąsał ludzi w twarz. Piosenka wydała mi się intrygująca, więc kiedy wróciłem do domu, zmusiłem mamę i tatę, by dostarczono mi owych pieczonych kasztanów. Jak zwykle spełnili moją zachciankę i skrzaty domowe przygotowały je dla mnie.

Rodzicie byli zupełnie zdegustowani.

Nawet teraz jest to dla mnie zabawne wspomnienie. Patrzeć na dostojną twarz mojego ojca, kiedy je kasztany, na sposób w jaki moja matka delikatnie wypluwa swoją porcję do serwetki? Nigdy tego nie zapomnę.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:24

Czekoladka szósta



Drogi Harry,

Moja mama zawsze bardzo lubiła chrześcijańskie tradycje. Z pozoru nie byliśmy religijni, ale myślę, że wiara w coś, czego nie da się zobaczyć, a jednocześnie coś dobrego i czystego była dla niej kojąca. Sądzę, że było to bardzo potrzebne, w czasach, kiedy wojna szalała wokół nas.

Jedną z rzeczy, na którą nalegała, było ustawienie w ogrodzie szopki naturalnych rozmiarów. Zajęła się tym, kiedy miałem około pięciu lat. Iluż ta jej szopka przysporzyła mi problemów! A raczej, jeśli mam być z Tobą szczery, a przysięgam, że tego właśnie chcę? to ja przysporzyłem problemów jej. Pierwszego roku jej powstawania mama opowiedziała mi historię dzieciątka Jezus. Nie byłem nią zbytnio zainteresowany i chciałem, by weszła do środka i pobawiła się ze mną, ale ona tylko mówiła i mówiła. W końcu zacząłem robić się zły. Matka nie powinna mówić o tym Jezusie, jakby uważała, że jest taki ważny ? to ja byłem jej dzieckiem, nie ten bachor, Jezus!

Opowieść tak ją wciągnęła, że nie zauważyła mojej złości, dopóki nie wyzwoliłem po raz pierwszy niekontrolowanej magii i nie podpaliłem szopki. Szybko ugasiła ogień i nareszcie zabrała mnie do środka.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:25

Czekoladka siódma



Drogi Harry,

Och, ta bożonarodzeniowa szopka! Mimo ubiegłorocznej klapy, moja mama znów do tego wróciła. Pewnego popołudnia postanowiłem wyjść się pobawić na mojej małej miotle, która unosiła jedynie parę metrów nad ziemię. Pamiętam, jak ojciec sadzał mnie na swojej, kiedy jeszcze nie miałem własnej i jak zabawne było to dla mnie, toteż zdecydowałem być dobrym chłopcem i zabrać dzieciątko Jezus na przejażdżkę. Wydawało mi się to jedynym sposobem zadośćuczynienia, po tym, jak podpaliłem szopkę w zeszłym roku.

Myślę, że świetnie się bawił, dopóki nie przeleciałem nad nie całkiem zamarzniętym stawem i nie wziąłem zbyt ostrego zakrętu. Byłem zmuszony mocno złapać miotłę i straciłem kontrolę nad biednym Jezusem. Naprawdę się przeraziłem, kiedy odkryłem, że mama ma tego wieczora gości, ponieważ wspominała, że z niecierpliwością czeka na pokazanie im swojej szopki. Zanim więc wyszli do ogrodu, zawołałem skrzata domowego i kazałem mu położyć się w żłóbku na miejscu dzieciątka Jezus.

Mama podeszła, by odwinąć kocyk i pokazać anielską twarz swojego Jezuska. Wyobraź sobie jej zdziwienie, kiedy Zgredek wyskoczył znienacka. Pisnęła, odskoczyła do tyłu, potknęła się o ławkę i wylądowała prosto na tyłku. Byłem ukryty za drzewami i tak strasznie chciało mi się śmiać z mojej opanowanej mamy siedzącej jedynie na swoich czterech literach we własnym ogrodzie. Wiedziałem, że znalazłbym się przez to w tarapatach, więc uciekłem najszybciej jak potrafiłem i ukryłem się pod swoim łóżkiem.

Ale mama właściwie nigdy nic mi nie powiedziała. Sądzę, że wystarczająco upokarzającym było dla niej upaść na oczach swoich sztywniackich znajomych i pewnie nie miała ochoty przyznawać się do porażki jeszcze przede mną i ojcem. Za to następnego dnia nowe dzieciątko Jezus pojawiło się w żłóbku.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:25

Czekoladka ósma



Drogi Harry,

Szopka uzyskała swój ostateczny kształt, kiedy miałem siedem lat. Mama jeszcze raz spróbowała opowiedzieć mi wtedy historię narodzin Jezusa i tym razem wspomniała o Trzech Mędrcach, którzy przynieśli w prezencie złoto, kadzidło i mirrę. W porządku, złoto rozumiem, ale po co, do diabła, pozostałe rzeczy?

W przypływie dobrej woli, uczyniłem kolejny wysiłek, by zadowolić dzieciątko Jezus i zdecydowałem być lepszy od rzekomych mędrców. Skoro byli tacy mądrzy, to dlaczego przynieśli temu bardzo ważnemu dzieciakowi takie marne prezenty? Zabrałem mamie jej najlepszą jedwabną szatę i owinąłem ją wokół głowy, starając się wyglądać jak oni. Wziąłem jej ulubione perfumy, futrzaną torebkę i nieco rodowej biżuterii Blacków. Uważałem te rzeczy za znacznie bardziej odpowiednie na prezent dla nowonarodzonego króla niż nieco badziewnego zielska.

Muszę przyznać, że matka nie była zbytnio podekscytowana odnalezieniem swoich kosztowności w błotnistym śniegu. Kiedy tego roku święta dobiegły końca, szopka zniknęła i już nigdy więcej się nie pojawiła.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:25

Czekoladka dziewiąta



Drogi Harry,

Kiedy miałem osiem lat, w moje ręce dostało się zdjęcie Świętego Mikołaja z paroma elfami, robiącymi zabawki. Zacząłem wtedy marudzić, że nasze skrzaty domowe są do nich zupełnie niepodobne, więc ojciec, zmęczony moim mówieniem o tym na okrągło, dał im przebranie na świąteczny poranek. Oczywiście wywołało to straszne zamieszanie, ponieważ wszystkie skrzaty pomyślały, że zostały zwolnione. Ojciec musiał wyjaśniać i wyjaśniać, że to nie prawda, i że to ja po prostu chciałem zobaczyć je w tych strojach.

W końcu się zgodziły i pokazały się w moim pokoju w Boże Narodzenie w szpiczastych butach, zielonych, pasiastych uniformach i idiotycznych kapeluszach. Mimo całego mojego wcześniejszego gadania, ich widok strasznie mnie przeraził i krzyczałem dopóki mój tata nie wpadł do pokoju i ich nie wyprowadził.

Chyba właśnie zaczynam zdawać sobie sprawę, jakim byłem trudnym dzieckiem.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:26

Czekoladka dziesiąta



Drogi Harry,

Opowiedziałem Ci już parę wspomnień z dzieciństwa. Myślę, że nadszedł czas, aby podzielić się kolejnym dotyczącym Ciebie. Tak, jak już mówiłem, pamiętam każdy szczegół dotyczący Ciebie.

To jedno powinno być dla Ciebie ciekawe. Pamiętasz piąty rok, kiedy otrzymałeś te wszystkie anonimowe świąteczne kartki na tydzień przed feriami, opisujące rzeczy, które Twój wielbiciel w Tobie lubi? Cóż, to byłem ja. Z tego co mi wiadomo, nigdy ich nie rozszyfrowałeś, i tak było lepiej. Teraz jestem gotowy, by powiedzieć Ci, kim jestem. Jednak dopiero pod koniec miesiąca.

Pamiętasz, co wtedy napisałem?

Kocham sposób, w jaki Twoje oczy błyszczą, gdy jesteś szczęśliwy lub zły.
Kocham Twój śmiech. Sposób w jaki wypełnia pomieszczenia i sprawia, że każdy w pobliżu Ciebie ma ochotę się śmiać, również.
Kocham Twój uśmiech, to jak dosięga oczu i rozświetla całą Twoją twarz.
Kocham Twój wygląd w stroju do Quidditcha, pokazujący Twoje boskie ciało, które ukrywasz przez resztę czasu.
Kocham dźwięk Twojego głosu i wyobrażam sobie jego brzmienie, gdy wypowiadasz moje imię.
Kocham sposób, w jaki latasz ? ta naturalna gracja, i, najlepsze z wszystkiego, ta euforia na Twojej twarzy.
Kocham to, jak bardzo dbasz o swoich przyjaciół. Chciałbym być jednym z nich.

Podtrzymuję to wszystko, Harry. Chcę być tym, kto sprawia, że Twoje oczy błyszczą, kto wywołuje uśmiech na Twojej twarzy, kto sprawia, że się śmiejesz. Chcę widzieć Cię w stroju od Quidditcha i bez niego. Chcę słyszeć, jak wypowiadasz moje imię. Właściwie, pragnę być je krzyczał. Chcę latać z Tobą, by dzielić radość bycia wysoko ponad ziemią. I z wszystkich sił pragnę być Twoim przyjacielem, a nawet kimś więcej.

Pragnę wszystkiego, co jest cząstką Ciebie.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:27

Czekoladka jedenasta



Drogi Harry,

Kiedy byłem mały, ojciec po skończeniu ubierania choinki brał mnie na barana, pozwalając umieścić na jej szczycie gwiazdę. Pewnego roku przebywał poza miastem, więc mama i ja przystroiliśmy ją bez niego, pomijając gwiazdę. Mama powiedziała, że tata mi z nią pomoże, kiedy wróci, ale do tego czasu pozostały jeszcze całe, długie dwa dni!

Oczywiście to mi nie odpowiadało. Postanowiłem, że sam wdrapię się na drzewko i umieszczę gwiazdę tam, gdzie jej miejsce. Nie minęła chwila, a już leżałem na podłodze przygnieciony choinką, z ozdobami rozrzuconymi dosłownie wszędzie. Od tej pory ojciec zaczął lewitować gwiazdę na szczyt.

Może jednak powinienem przemyśleć całe to przedsięwzięcie? możliwe, że wszystko, co właśnie robię, jest ugruntowywaniem Cię w przeświadczeniu, że nie chciałbyś wychowywać ze mną dzieci w obawie, że będą takie jak ja.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:28

Czekoladka dwunasta



Drogi Harry,

Razem ze skrzatami zwykłem robić pergaminowe śnieżynki. Też je robiłeś? Składasz kawałek pergaminu i wycinasz drobne wzorki w ten sposób, że gdy go rozkładasz, wygląda jak płatek śniegu. Kiedy wycinałem je za pierwszym razem, skrzaty domowe dały mi mugolskie nożyczki i zrobiłem takich setki. Zużyłem cały swój pergamin i gdy skończyłem, poszedłem do biurka taty i wyciąłem jeszcze więcej z jego papierów.

Ups.

Jestem pewny, że domyślasz się, iż tata nie był zachwycony, kiedy przyszedł do domu i znalazł śnieżynki, zrobione ze swoich służbowych dokumentów, rozlepione po całym jego biurze. Odebrał mi nożyczki i zabronił używać ich kiedykolwiek więcej.

Ale następnego wieczoru przyniósł mi ogromny stos pergaminu i z użyciem tnących czarów zrobiliśmy razem całą górę śnieżynek. Nigdy tego nie zapomnę.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:28

Czekoladka trzynasta




Drogi Harry,

Na pierwszym roku w Hogwarcie moi rodzice kazali mi zaprosić tę okropną dziewczynę na ferie. Nie mogłem jej znieść, zresztą wciąż nie mogę. Zgodnie z tradycją Starych Rodzin, moi i jej rodzice negocjowali w sprawie aranżacji naszego małżeństwa, które miałoby dojść do skutku, gdy oboje osiągniemy pełnoletniość. To byłaby wspaniała więź między dwoma starymi i potężnymi rodzinami, bla, bla, bla.

Ja nie miałem zamiaru nic w tym kierunku robić. Ona natomiast była zachwycona. Nauczyła się idiotycznego zaklęcia, które sprawiało, że jemioła pojawiała się nad moją głową w każdym przejściu, przez jakie przechodziliśmy. Oczywiście wcale nie chciałem jej całować, uważałem, że dziewczyny są obrzydliwe. Sądziłem, że to przez to, że mam jedenaście lat, ale wciąż tak uważam, więc może nie o to chodziło.

Zostaliśmy zmuszeni do pokazywania się razem, i oczekiwano ode mnie, że będę zabierać ją na różne imprezy, ale wciąż jej nie lubiłem. Starałem się wyperswadować to rodzicom, ale wciąż mówili mi, że przedyskutujemy tę sprawę w późniejszym terminie. Teraz jednak, kiedy nie żyją, termin ten nigdy już nie nadejdzie. Szczęśliwie, nic dłużej mnie nie zmusza, bym ją poślubił, co czyni mnie wolnym i pozwala walczyć o moją prawdziwą miłość.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 22:28

Czekoladka czternasta



Drogi Harry,

Pamiętam Bal Bożonarodzeniowy na naszym czwartym roku. Bogowie, jak ja się o ciebie bałem podczas tych wszystkich wydarzeń! Muszę przyznać, choć czuję się z tym idiotycznie, że pragnąłem być tą osobą, którą musiałeś uratować przed trytonami. Być tym jednym, którego cenisz? byłbym w siódmym niebie.

Ale wróćmy do Balu. Zobaczyłem, jak wchodzisz, wyglądając niedorzecznie przystojnie w swoich wyjściowych szatach, i zastanawiałem się, jak by to było przetańczyć z Tobą całą noc. Zauważyłem, że odtańczyłeś tylko obowiązkowy taniec z którąś z bliźniaczek Patil, do którego byłeś zmuszony, a resztę czasu przesiedziałeś na uboczu. Wielka szkoda! Chciałem wziąć Cię w ramiona, poczuć Twoją bliskość. Tej nocy miałem bardzo miły sen.

Zastanawiam się, czy jeśli dasz mi szansę, kiedy to się skończy, zatańczysz ze mną?

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 22:32

[autor docelowy - narumon]

Powiem Ci, że szczerze Cię podziwiam. Wklejasz co chwilę nowe części i chociaż nikt nie komentuje dalej przy tym trwasz. Większość na Twoim miejscu dałaby sobie spokój.
Sama idea powstania tekstu - cóż, niezły pomysł, chociaż wykonanie raczej średnie. Miejscami jest obrzydliwie patetycznie. I kanon gdzieś zaginął. Fajnie czytać o Draco, który podkochuje się w Potterze, ale ciężko uwierzyć, że robił to przez całą szkołę, jednocześnie będąc takim, jakiego go znamy.
I naprawdę nie wierzę, że ktoś mógłby się nie zorientować kto jest nadawcą listów, już po pierwszym z nich :roll:
Co do Twojego tłumaczenia, bo właśnie o to tutaj przecież chodzi xD, to jest całkiem dobre. Co prawda w takim miniaturkach ciężko jest się wybić/narobić błędów, ale masz ładny styl i dużo weny jak widać, a to się ceni ;]
No i szacun za porwanie się na niedokończony tekst. Na ogół się tego nie praktykuje, bo po pierwsze nie masz pewności, czy tekst w ogóle zostanie skończony, po drugie: w środku tekstu autor może się bardzo rozwinąć językowo a tłumacz nie dać sobie z tym rady.
Ty się rzuciłaś i cóż, zobaczymy jak wyjdzie na koniec ;]
I jedno mnie zastanawia. Ma być 31 części, że niby na każdy dzień jeden list, tak jak kalendarz adwentowy. Ale taki kalendarz ma przez 24 czekoladki :| zaczyna się go pierwszego grudnia a kończy w wigilię. Oświećcie mnie, jeżeli się mylę.
pozdrawiam i powodzenia :)
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Online

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Następna strona

Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości