[D] [T] Do jutra -adwentowy kalendarz (31*/31*)

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:20

Obrazki z życia Draco są czasem przefajne. Mdło się robi natomiast, kiedy zaczyna pisać o Potterze. Na szczęście Wigilijna opowiastka o nim nie wspomina ;)
Dziękuję, dziewczyny za komentarze! Sei, tłumaczę na bieżąco, ponieważ autorka wkleja jeden liścik dziennie, a na dodatek u nich jest jeszcze sporo godzin wcześniej niż u nas!
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!



Czekoladka dwudziesta trzecia



Drogi Harry,

Słyszałeś kiedyś piosenkę ? Widziałem mamusię całującą się z Mikołajem?? Kiedy miałem dziewięć lat, zobaczyłem znacznie więcej. W wigilijną noc nie mogłem zasnąć, ponieważ byłem zbyt podniecony, więc, kiedy usłyszałem hałas na dole, postanowiłem zakraść się, by to sprawdzić. Nigdy nie uwierzysz, co zobaczyłem!

Mikołaja we własnej osobie! Ale wcale nie zajmował się wypełnianiem naszych skarpet, że tak to ujmę. Znajdował się na podłodze, dokładnie na mojej mamie. Byłem rozwścieczony! Jak wzór uprzejmości i hojności może atakować moją biedną, niewinną mamę? A skoro mój tata najwyraźniej spał i nie mógł jej obronić, zadanie należało do mnie. Wystrzeliłem na dół, przebiegając przez salon, dopadłem Mikołaja i wylądowałem na jego plecach. Próbował strząsnąć mnie na podłogę i usłyszałem mamę mówiącą mi, żebym go zostawił, ale przecież musiał zrozumieć, że nie pozwolę zgwałcić mojej mamy w jej własnym domu. Okładałem go więc po plecach z całych sił.

Wyobraź sobie moje zaskoczenie, kiedy Mikołaj wrzasnął moje imię? głosem mojego taty. Ześlizgnąłem się na podłogę, puszczając go i zobaczyłem jak tata próbuje zapiąć szatę, a mama stara się jakoś zakryć. Właściwie byli całkiem? cóż, jestem pewny, że potrafisz zgadnąć. Odkrycie, że Mikołaj nie istnieje i jednoczesne przyłapanie moich rodziców na uprawianiu seksu, było dla mnie dość traumatyczne jak na jedną noc.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:21

Czekoladka dwudziesta czwarta



Drogi Harry,

Dziś Wigilia! Cieszysz się ze Świąt? Próba odgadnięcia, kim jestem, jest dla Ciebie ekscytująca, czy może już zgadłeś? W sumie nie sądzę, żebyś się domyślił, ponieważ nigdy nie zwracałeś na mnie uwagi. Poza tym z każdym listem wyglądasz na coraz bardziej zaintrygowanego i zauważyłem, że nie pozwalasz przyjaciołom ich przeczytać, bez względu na to, co mówią. Podoba mi się to ? sprawia, że moje listy stają się naszym specjalnym sekretem.

Każdego roku mama i tata czytali mi mugolską historię ?W noc Bożego Narodzenia?. Pakowali mnie do łóżka i czytali na zmianę. To kolejna z tradycji, która bardzo wiele dla mnie znaczyła. Czułem się, co prawda, idiotycznie mając lat piętnaście, z mamą i tatą, czytającymi mi w łóżku historyjkę dla małych dzieci, ale pozwalałem im na to, bo nie byłem w stanie im tego odebrać. Jeśli jednak miałbym być szczery sam przed sobą, to musiałbym przyznać, że nie mogłem się po prostu oprzeć, by raz w roku na parę minut, znów poczuć się małym chłopczykiem.

W tym roku nikt mi nie poczyta, ale może w następnym Ty to zrobisz. Jeśli nie uznasz, że to idiotyczna prośba, oczywiście.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:21

Czekoladka dwudziesta piąta



Drogi Harry,

Wesołych Świąt! Jestem zadowolony, że w tym roku zostałeś w szkole, bo inaczej całe to przedsięwzięcie byłoby niemożliwe. To zdumiewające, jak dużo uczniów jest tu tym razem. Mam świadomość, że to z powodu wojny, przez którą wielu z nich nie miało wyboru, ich domy zostały zniszczone, a rodziny zabite.

To dziwne myśleć, że był czas, kiedy zrobiono mi takie pranie mózgu, iż wierzyłem, że wojna jest czymś dobrym. Niestety stanowczo zbyt prosto ugrząźć w kłamstwach i fałszywych obietnicach. Ludzie, którzy kiedyś byli dobrzy, tak łatwo ulegają demoralizacji. Czuję, że właśnie to przydarzyło się mojej rodzinie. Mój tata był dobrym człowiekiem, który skończył, podejmując tragiczne decyzje i robiąc potworne rzeczy. Ostatecznie zaś człowiek, w którym pokładał zaufanie, zamordował jego samego i moją matkę.

To moje pierwsze samotne święta i są naprawdę dziwne i smutne. Nie jestem pewny, co powinienem robić, z kim rozmawiać i o czym. Rozglądam się dookoła i wiem, że nie jestem sam, że wiele innych sierot też tutaj jest. Przede wszystkim ty, oczywiście. Ty i ja jesteśmy do siebie bardziej podobni niż którykolwiek z nas mógłby sądzić. Nie tylko dlatego, że nasi rodzice ponieśli śmierć z rąk tego samego mężczyzny, ale z powodu wielu innych względów. Mam nadzieję, że dasz nam szansę, a wtedy mógłbym Ci to pokazać.

Z głębi serca muszę Ci też podziękować za prezent, jaki przesłałeś mi wczoraj za pomocą sowy, która przyniosła Ci mój list. Nie mogę uwierzyć, że nagrałeś się recytującego tą opowieść na dyktafonie. Cóż to za użyteczne urządzenie, doprawdy! Odtwarzałem ją wciąż od nowa, przyznaję, po to tylko, by słyszeć Twój głos. A kiedy słuchałem opowieści, leżąc w łóżku, zamykałem oczy i wyobrażałem sobie, że jesteś tuż obok. Świadomość, że zadałeś sobie tyle trudu, tylko po to, by sprawić mi radość? cóż, to daje mi pewną nadzieję, nawet jeśli jeszcze nie wiesz, kim jestem.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:22

[autor docelowy - gosiazlata]

Święta się skończyły a tu nadal sielsko :)
Ciekawa jestem ogromnie, jak zareaguje Harry, gdy Draco mu powie, że to on jest autorem tych wszystkich listów.
Podziwiam wytrwałość i życzę ci jej na dalsze 6 odcinków, byśmy mogli poznać zakończenie.
Pozdrawiam serdecznie
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:23

Ekhm. Od razu powiem, że to, co teraz następuje średnio mi się podoba. Nie żebym jakoś strasznie miała coś przeciwko graficznym opisom, ale jakoś tak mi to nie pasuje do charakteru tej serii. Trzy następne odcinki będą wyglądać podobnie i przyznam, że właśnie dlatego się z nimi ociągałam. Nie chciałam tego w Święta wklejać 8) Może jestem dziwna. Tak czy inaczej rating zmienia się na R, czujcie się ostrzeżeni.


Czekoladka dwudziesta szósta



Drogi Harry,

Zeszłej nocy miałem kolejny sen z Tobą w roli głównej. Merlinie, mam nadzieję, że już wkrótce go urzeczywistnimy! Śmiem twierdzić, że musisz być choć trochę zainteresowany, skoro wysłałeś mi taki zmyślny prezent w Wigilię, a wczoraj jeszcze tę kulę śniegu z szopką w środku. Przy okazji, bardzo oryginalne!

Odkąd zacząłem mieć wrażenie, że nie masz nic przeciwko spotkaniu się ze mną, zamarzyłem podzielić się tym snem z Tobą. Mieszkaliśmy ze sobą, oczywiście, a ja wróciłem z pracy do domu i zawołałem cię od progu. Nie odpowiedziałeś, więc ruszyłem na poszukiwania. Znalazłem Cię w sypialni, przywiązanego do łóżka za pomocą girland. Cóż za świąteczny prezent! Rzecz jasna byłeś nagi i bardzo podniecony. Twoje nogi były ułożone w prowokującej pozie i nie mogłem przestać wpatrywać się w Twoje perfekcyjnie zaokrąglone pośladki strzegące ukrytego wejścia. Gdy Cię obserwowałem, mój członek natychmiast stwardniał, a ja nie mogłem oderwać oczu od Twojego, z którego powoli skapujące kropelki, świadczyły o tym, jak bardzo jesteś gotowy.

Och, Bogowie, samo pisanie o tym sprawia, że znów twardnieję. Chyba pójdę zająć się tą naglącą sprawą, wciąż myśląc o Tobie, i skończę opowiadać jutro. Mam nadzieję, że w międzyczasie będziesz myślał o mnie, swoim, póki co bezimiennym adoratorze, i wyobrażał sobie, jak się dotykam, myśląc o Tobie.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:24

Nadal R.


Czekoladka dwudziesta siódma



Drogi Harry,

Myślałeś o mnie wczoraj? Podoba Ci się świadomość, że ktoś chodzący z Tobą do szkoły dotyka się, myśląc o Tobie? Czy nakręca Cię fakt, że robiłem to od lat?

Wracając do snu ? podszedłem do łóżka. Dostrzegłem, że pozapalałeś świece i rozsypałeś srebrny pył, odbijający refleksy płomyków. Obserwowałeś mnie spod półprzymkniętych powiek, wyglądając kusząco, seksownie i tak cholernie pięknie. Chodź do mnie, wyszeptałeś i wypowiedziałeś moje imię z uczuciem. Nie mogłem dłużej się opierać, więc uklęknąłem między Twoimi nogami, przesuwając delikatnie dłonie wzdłuż Twoich ud. Jęknąłeś za sprawą dotyku, a kiedy moje ręce niemal dosięgły celu, zadrżałeś tak urzekająco. Niewyobrażalnie Cię pragnąłem, każdy milimetr Twojego ciała.

Nic już nie mogło mnie powstrzymać, musiałem Cię skosztować, musiałem wiedzieć. Błądząc ustami wzdłuż wewnętrznej strony Twoich ud, mój język dotarł wreszcie na szczyt.

Do diabła, Harry. Nawet nie potrafię skończyć, tak bardzo Cię pragnę. Pozwolisz mi poznać Twój smak?

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:24

Nadal R, ale tym razem tłumaczone bardzo... dowolnie. Nie uważam, że trzeba wszystko nazwać po imieniu, żeby było równie emocjonujące, tak samo, jak jestem zdania, iż to właśnie zakrywanie, a nie kompletne odkrywanie pobudza wyobraźnię. Dlatego starałam się jak najbardziej zachować sens, a jednak inaczej ubrać to w słowa. Wybaczcie.


Czekoladka dwudziesta ósma



Drogi Harry,

Widziałem, jak poczerwieniałeś, kiedy skończyłeś czytać wczorajszy list, a zaraz potem zerwałeś się z miejsca i bardzo szybko opuściłeś Wielką Salę. Czyżbym cię poruszył? Och, mam szczerą nadzieję. Lubię wyobrażać sobie, że leżysz w swoim dormitorium, dotykając się, ponieważ podnieca Cię świadomość, że ktoś tak mocno Cię pragnie.

Kiedy mój język skończył swoją wędrówkę, moje usta powoli sięgnęły po nagrodę. Smakowałeś absolutnie niesamowicie. Pragnąłem Cię tak bardzo, Harry ? czułem Twoją skórę, widziałem Twoją pierś unoszącą się i opadającą gwałtownie, słyszałem, jak pod moim wpływem z trudem łapiesz oddech. Posmakowałem Cię głębiej, ukrywając twarz w wianuszku Twoich loczków, które w ten sposób odkryłem.

Ostrzegłeś mnie, że dochodzisz, więc przestałem ? chciałem, by ta przyjemność trwała dłużej. Podniosłem się, by pocałować Cię leniwie i pozwolić trochę Ci ochłonąć. Objąłem Cię nogami, byś mógł poczuć, jak bardzo Cię pragnę. A później znów zacząłem przesuwać się powoli w dół?

Muszę tutaj skończyć, ponieważ obserwacja Twojej twarzy, kiedy to czytasz, sprawia mi zbyt dużą przyjemność, by nie przeciągnąć tego jeszcze trochę. Zostało już tylko parę dni, Harry.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:25

[autor docelowy - Safana]

Jestem w szoku, nie myślałam ze to rozwinie się w ten sposób...
Miałam się właśnie wziąć za czytanie kiedy pół mojej rodziny zebrało się w pokoju mojej siostry (gdzie stoi komp) żeby coś tam poprzyklejać. Mogłabym w spokoju czytać gdybym nie zobaczyła ostrzeżenia R. Argh, musiałam poczekać paręnaście minut aż w końcu wyjdą z pokoju to było wkurzające.
A kiedy w końcu przeczytałam to był dla mnie szok. Draco był na początku taki nieśmiały a teraz... boże, chłopak naprawdę się zakochał ^^.
Wolałabym żeby ten fik został wolny od takich opisów, to nie pasuje do jego unikalnego nastroju i uroku.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:25

[autor docelowy - Monicza]

Miałam zamiar skomentować całą tę serię już po zakończeniu, ale te trzy ostatnie czekoladki przekonały mnie, że warto zrobić to już teraz.
Nie powiem, że nie ruszyło mnie to, bo ruszyło bardzo. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co też Draco przeżył w te Święta, że zrobił się taki... perwersyjny. xD
We wcześniejszych odcinkach widzieliśmy go jako takiego lekko nieśmiałego, słodkiego i w ogóle adoratora, a teraz te listy wyglądają... Cóż, jakby chciał Pottera tylko dla jego, cytuję "ukrytego wejścia".
W ogóle to strasznie przesłodzona ta seria się wydaje. Owszem, Draco jako sweetaśne dziecko jest naprawdę fajny, ale jego listy utrzymane w takim tonie zaczynają zwyczajnie razić.
Mimo wszystko, gratuluję dojścia do tak zaawansowanego etapu tłumaczenia. :) Że też jeszcze się nie zniechęciłaś...
Tłumaczysz dobrze, w miarę bezbłędnie. I mimo tej całej słodyczy, o której wspominałam wcześniej, teksty czyta się płynnie i bez większych problemów. W ogóle to fajny tekst sobie wybrałaś: oryginalny, z pomysłem... Nic, tylko chwalić. :)

Pozdrawiam i czekam na kolejne rozdziały,
M.

PS: Nie, wcale nie jesteś dziwna, że nie wkleiłaś tego na święta. Też nie chciałabym dostać takiego "prezentu". xD Tylko powinnaś była zamieścić jakąś notkę dla nas, czy coś, bo już zaczęłam się niepokoić, że porzuciłaś tłumaczenie. xD
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:26

[autor docelowy - Malgey]

Szok. Nic więcej. Nie wiem co powiedzieć; dobrze że w narodziny naszego niby Jezusa Chrystusa tego nie wkleiłaś.
Jedno pytanie;
wiesz już może, czy po tych wszystkich listach albo i bez tego będzie opisane ich spotkanie ? Jestem cholernie ciekawa.!
Malgey,
Pozdrawiam.
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:27

[autor docelowy - Szemkel]

Muszę powiedzieć, że po lekturze mam mieszane uczucia. Z jednej strony czyta się to niezwykle przyjemnie. Taki zakochany Draco jest słodki, cudowny, taki miły w swej niekanoniczności... A z drugiej strony, zniechęciły mnie do niego momenty, w których opisuje Harry'emu swoje sny. Ja rozumiem, chce być od początku do końca szczery, ale... Czy nie lepiej powiedzieć to wszystko już gdy będą razem? Reakcja Pottera też mnie zastanawia: dowiaduje się, że jest obiektem fantazji chłopaka i tak po prostu przechodzi nad tym do porządku dziennego? Żadnego zdziwienia, konsternacji? Drarry drarrym, ale jakieś samouświadomienie musi być. No chyba, że cała kwestia została wyjaśniona w listach, które sam pisze do Dracona.
Jak już wspominały poprzedniczki, jest to słodkie, lukrowane. Ale wywołuje uśmiech na twarzy i to się liczy!
Czasem dobrze jest przeczytać coś takiego odprężającego. Fajnie zostało to określone: czekoladki. Takie na jeden ząb, za o pozostawiające miły smak.
Tinuviel, gratuluję tłumaczenia, jest naprawdę dobre i zgrabne. Podziękowania należą ci się też za tak szybkie dodawanie nowych odcinków, bo dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia niedosytu.
Pozdrawiam;)
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Kaczalka » 1 lis 2010, o 23:27

Kiedyś sobie obiecałam, że jeżeli jakiś fik mi się nie podoba, to komentować nie będę. Ten ewidentnie nie wpasował się w moje gusty. Nic mi w nim nie pasuje, może poza pomysłem. Na odległość czuć go amatorszczyzną. Jest chaotyczny, niekonsekwentny, czasem trochę nudny, autorka chyba sama nie za bardzo wiedziała, co chce wyrazić.
Teraz pozytywy. Dobre wrażenie dotyczy wyłącznie tłumaczki, nie opowiadania. Sama uczę się obcego języka poprzez tłumaczenia, więc rozumiem Cię bardzo dobrze. Zamiast ślęczeć nad książka i wkuwać słówka oraz gramatykę, można uczyć się w sposób całkiem przyjemny. Ale bardzo ważny jest wybór tekstu do tłumaczenia. Jeżeli Tobie będzie się podobał, nieważne co sądzą inni, to zaangażujesz się w pełni i wyciągniesz ze swojej pracy wszystko co przyjemne i pożyteczne. Na początku widoczne było Twoje zaangażowanie, euforia i przyjemność z robienia czegoś po raz pierwszy. Potem chyba przyszła refleksja. Widać było, że ten tekst Ci nie pasuje. Rada na przyszłość. Nigdy nie tłumaczymy fików niezakończonych. To, że autor zrezygnuje ze swojego tekstu i nie skończy, to jeszcze nic strasznego, ale co zrobi z treścią, jak potoczy akcję, może nas nieprzyjemnie zaskoczyć. Tak się chyba stało w przypadku tego opowiadania. Zaczęło się całkiem ciekawie, a potem przyszło rozczarowanie.
Mimo wszystko, skończ. Zostało tak niewiele. Będę mogła skopiować i odłożyć do lamusa. Pewnie nigdy do tego tekstu nie wrócę, ale kto wie?
Podobał mi się Twój zapał, a przecież jest tyle pięknych drarry, które tylko czekają na przetłumaczenie. Masz potencjał i szkoda byłoby go zmarnować.
no podpis
Kaczalka Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 557
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 05:57

Postprzez Yami » 1 lis 2010, o 23:27

bardzo dobre tłumaczenie ;> mimo że bez końcówki, która jest najważniejsza ;) na szczęście przeczytałam oryginał bo mnie zabiło czekanie ;>


tak jest opisane później co Harry czuł jak dostawał listy, i co sie wydarzyło w wierzy astronomicznej :twisted:

nie rozumiem jak ten fic może się nie podobać, oczywiście niektórych rażą sceny sexu i nieład zdarzeń ale takie to miało być. listy zakochanego, bojącego sie reakcji Harrego Dracona, który po prostu chciał żeby harry poznał go trochę bardziej, a przecież nie będzie rozpisywał całej historii swojego życia. wiec dzielił sie z nim tylko wspomnieniami związanymi z jego świętami.
Dla mnie zarówno tłumaczenie jak i Oryginał rządzą ;>
Obrazek
Pottermore- I'm a wizard suck my dick! XD
Yami Offline

Avatar użytkownika
 
Posty: 127
Dołączył(a): 31 paź 2010, o 07:32
Lokalizacja: W Klubie Obrońców Drarry

Postprzez Aevenien » 1 lis 2010, o 23:28

[autor docelowy - Evrell]

Tak, w końcu się zalogowałam aby skomentować twoje tłumacznie. Na początku wszystko wydawało się takie słodkie... niewinne a tu prosze o czym Draco myśli ;) Oczywiście bardzo mi się podoba twoje tłumaczenie i nie mogę znieść myśli ,że ostatnią czekoladkę dodałaś w grudniu... Mam nadzieje ,że w krótce dasz znak zycia ;)
Z Mackami nie ma żartów :mackigreen:


"Law school," Arthur says. "Law school gets everybody in the head. That's, you know. That's the whole point. Of law school."

Mostly, I exist in a state of denial about the denial. My head is a complex place, okay?
Aevenien Offline

Avatar użytkownika
Macki Dalekiego Zasięgu
 
Posty: 6214
Dołączył(a): 27 paź 2010, o 19:39
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez tinuviel » 1 lis 2010, o 23:29

Na początek skruchy słów parę. Wiem, że jest już po zgoła innych świętach i fick nijak nie pasuje do klimatu, ale nie cierpię zostawiać rzeczy niedokończonych. Najpierw ob... no dobra, ujmijmy to nieco łagodniej... zniechęcił mnie rozwój akcji, a potem, gdy już się wystarczająco do tego zdystansowałam, zwyczajnie zabrakło mi czasu. Dziś wreszcie udało mi się dokończyć tłumaczenie, więc niniejszym wklejam i przepraszam za tak długie milczenie. Dziękuję również za wszystkie komentarze, naprawdę miło przeczytać opinię na temat swojej pracy. Co do samej czekoladki, była dla mnie punktem kryzysowym, przyznaję. Rating NC-17, ale tak, jak poprzednio tłumaczone dowolnie. Bardzo. Nie miejsce mi za złe.


Czekoladka dwudziesta dziewiąta



Drogi Harry,

Świąteczne lampki otaczały okno nad łóżkiem. Choć znajdowały się na zewnątrz, przytłumiona poświata kolorów drgała na Twojej skórze w ruchomym świetle świeczek w ciemnym pokoju. Wreszcie zająłem się najważniejszym, bardzo powoli siadając na Tobie i przyjmując Cię w siebie. Specjalnie odwróciłem się tyłem, byś dokładnie mógł obserwować, jak we mnie wchodzisz.

Pozwoliłem Ci się zagłębiać cal po calu, aż w końcu posiadłem Cię całego. Jęczałeś i błagałeś, bym Cię uwolnił, ale nie zrobiłem tego. W zamian raz po raz zacząłem unosić się i opadać na Ciebie, w ten sposób doprowadzając nas obu do krańca wytrzymałości. Wreszcie, kiedy nie byłem już w stanie znieść tego dłużej, wyszeptałem zaklęcie uwalniające Cię z girland, a Ty natychmiast przyciągnąłeś moje biodra i wdarłeś się we mnie gwałtownie. Bogowie, Harry, to było prawdziwe ? przysięgam, że czułem dreszcz rozkoszy rozchodzący się po moim ciele.

Pieprzyłem Cię szybciej i szybciej, a Ty odpowiadałeś mi pchnięciem na pchnięcie. Byłem już niemal na szczycie, kiedy krzyknąłeś, wypełniając mnie swoim gorącym orgazmem. Wystarczyło jedno pchnięcie i dołączyłem do Ciebie. Obudziłem się chwilę później, by odkryć, że spuściłem się w swoją piżamę.

Pragnę byś dochodził we mnie. Pragnę czuć Cię w sobie i na każdym milimetrze mojego ciała.

Do jutra?

Ja
tinuviel Offline


 
Posty: 43
Dołączył(a): 1 lis 2010, o 17:54

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości