[NZ] Ostatecznie razem 1/?

Teksty poświęcone parze Harry/Draco.

Postprzez Catrix11 » 25 maja 2019, o 13:42

Tytuł: Ostatecznie razem
Autor: Catrix11
Rating: PG



Prolog

Od czasu, gdy w dworze Malfoyów pierwszy raz zabrzmiał donośny płacz noworodka, minęło już dokładnie jedenaście lat, a Wiltshire prawie wcale się nie zmieniło. Słońce wzeszło nad tymi samymi, idealnie wypielęgnowanymi przez skrzaty ogrodami i oświetliło mo­siężną, kunsztownie zdobioną bramę z kutego żelaza, a potem wślizgnęło się do okazałego salonu, który był dokładnie taki sam, jak w ów wieczór, kiedy to Lucjusz po raz pierwszy dumnie trzymał w ramionach swego pierworodnego syna. Ile czasu mi­nęło, można się było zorientować tylko po fotografiach stojących na obramowaniu marmurowego kominka. Jedenaście lat temu było tam tylko jedno zdjęcie w misternie zdobionej, grubej ramie, przedstawiające pana domu wraz z żoną, trzymającą w ramionach niewielkie zawiniątko, ale Draco Malfoy już dawno przestał być dzieciakiem i teraz obok głównej fotografii pojawiły się dwie inne, ukazujące wysokiego, szczupłego chłopca o bladej, chudej twarzy oraz zimnych, szarych oczach i platynowych włosach.

Ten sam chłopiec w tym momencie spał, choć nie miało to trwać długo. Jego własny, domowy skrzat, Finnick, już wszedł do sypialni blondyna i, rozsuwając ciężkie, grafitowe zasłony, zawołał swoim piskliwym głosikiem:

– Proszę wstawać, Paniczu Draco... Pańska matka już czeka na Panicza ze śniadaniem.

Draco usłyszał drobne, ciche kroczki, kiedy skrzat wychodził z sypialni chłopca. Przetoczył się na plecy i próbował przypomnieć sobie sen, z którego go wyrwano. To był dobry sen. Był w nim olbrzymi, lecący hipogryf. Draco miał wrażenie, że śniło mu się to nie po raz pierwszy.

Skrzat powrócił pod drzwi.

– Czy Panicz już wstał?

– Prawie – warknął Draco z wyraźnym zdenerwowaniem.

Finnick nie odezwał się już więcej.

Chłopiec zwlókł się z dużego, dwuosobowego łóżka i podszedł do fotela z szafirowym, aksamitnym obiciem, na którym, jak zawsze, leżały jego ubrania na dany dzień, złożone w idealny kwadrat.

Ubrał się i wyszedł na ciemny, przestronny korytarz, Czuł na sobie oceniające spojrzenia portretów przodków, ale nie podnosił wzroku, wpatrując się w zdobiony srebrnymi nićmi, szmaragdowy dywan. Miał wrażenie, że o czymś zapomniał, o czymś wyjątkowo znaczącym.

Przed przejściem przez drzwi prowadzące do jadalni przybrał, typową dla Malfoyów, wyprostowaną, pogardliwą postawę. Lucjusz siedział przy stole, w przeciwległej części ogromnego pomieszczenia. Narcyzy jeszcze nie było. Jego matka zazwyczaj nie jadała z nimi posiłków, ale dzisiaj ze zdziwieniem zauważył, że stół został nakryty także dla niej. Jak co dzień przysiadł na najbliższym, mahoniowym krześle. Z szacunkiem skinął głową ojcu. Mężczyzna spojrzał na niego wyniośle, ale z niewielką dozą tej ojcowskiej miłości, którą tak rzadko okazywał synowi publicznie.

– Czy otrzymałeś już swój list, synu?

Draco przez moment patrzył na Lucjusza zdekoncentrowany, by po chwili zrozumieć, o jakim liście mówi.

– Jeszcze nie, ojcze, jednak jestem przekonany, że jeszcze dziś go dostanę.

Tak właściwie, nie był do końca przekonany, czy to prawda. Zupełnie zapomniał, by dziś rano sprawdzić, czy aby na pewno jego puchacz nie przyniósł już listu z Hogwartu. Był oczywiście pewny, że go otrzyma. W końcu dziś był dzień jego urodzin.

Doskonale naoliwione drzwi nie wydały najcichszego dźwięku, gdy do salonu weszła Narcyza. Draco i jego ojciec wstali, czekając, aż usiądzie. Matka chłopca była naprawdę piękną kobietą, szczupłą, z wysokim czołem i niewielkim, proporcjonalnym nosem. Długie włosy związała w zgrabny kok, ozdobiony czarną spinką z herbem Malfoyów. Chłopak zauważył w jej rękach mały pakunek, owinięty matowym, czarnym papierem prezentowym. Zanim usiadła sztywno uścisnęła syna, wręczając mu prezent i, kiedy Draco odesłał Finnicka, by zaniósł go do jego sypialni, zasiedli do śniadania.

Jedli w pełnej chłodnego napięcia ciszy, którą przerwał przylot należącej do Draco sowy jarzębatej, Hiemsa. Do nóżki przyczepiony miał przyczepiony list. Hiems z gracją wylądował na wyciągniętym ramieniu chłopca. Blondyn z radością odczepił grubą, ciężką kopertę. Sowa odleciała, kiedy Draco zaczął nerwowo kręcić się na krześle. W tym domu nie wolno było czytać przy stole. Lucjusz zmarszczył brwi, wyraźnie niezadowolony z, jego zdaniem, niepotrzebnego podekscytowania syna, ale Narcyza popatrzyła na chłopca ze zrozumieniem, położyła mu dłoń na ramieniu i powiedziała:

– Możesz już odejść do swojego pokoju.

Jej oschły ton zabrzmiał jak reprymenda, ale Draco uśmiechnął się do niej w zupełnie niemalfoyowskim stylu, a wychodząc z pomieszczenia, po raz kolejny skinął ojcu głową.

Zupełnie nie zważając na swoje zachowanie, radośnie wbiegł do pokoju, prawie skacząc na łóżko. W porę się jednak opamiętał i z udawanym opanowaniem usiadł na fotelu, przy dużym, romboidalnym oknie. Nadal uśmiechał się delikatnie, a oczy błyszczały mu z podekscytowania. Koperta była wykonana z żółtawego pergaminu, zaadresowana wyraźnie, ale ozdobnie szmaragdowozielonym atramentem:

Pan D. Malfoy
Pokój nr. 63
Malfoy Manor
Wiltshire


Odwróciwszy kopertę, Draco dostrzegł woskową pieczęć z herbem: wąż, łabędź, borsuk i lew wokół dużej litery H, pieczęć Hogwartu. Ostrożnie przełamał wosk, wyciągnął list i przeczytał:

HOGWART
SZKOŁA MAGII i CZARODZIEJSTWA
Dyrektor: ALBUS DUMBLEDORE
(Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów)

Szanowny Panie Malfoy,
Mamy przyjemność poinformowania Pana, że zo­stał Pan przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wy­posażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się l września. Ocze­kujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca. Z wyrazami szacunku,

Minerwa McGonagall,
zastępca dyrektora
"Harry, however, had never been less interested in Quidditch; he was rapidly becoming obsessed with Draco Malfoy."
Catrix11 Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 24 kwi 2018, o 15:25

Postprzez Catrix11 » 25 maja 2019, o 13:47

Rozdział I


Harry Potter był chłopcem wyjątkowym. Był czarodziejem, a nawet Czarodziejem, według wielu - chociażby redaktorów Proroka Codziennego - uważanym za najsilniejszego Maga ostatniego stulecia. W końcu pokonał Voldemorta. I to nie jeden raz. Ale Harry był też nastolatkiem i tak jak każdy nastoletni chłopiec miał swoje prywatne problemy. Jego aktualnym problemem, z którym musiał uporać się zupełnie sam, był wielki puszczyk krążący i pohukujący wesoło pod sufitem.

Sowa dzień w dzień od ponad dwóch tygodni przynosiła szatynowi tony jedzenia, którego nie jadł i jeść nie miał zamiaru. Jednak upierdliwego ptaka bynajmniej nie obchodziło postanowienie chłopaka. Errol usiadł na ramie łóżka i dziobnął Harry'ego w ucho. Miał dopilnować, by coś zjadł, więc dopilnuje.

Zielonooki nie był pewien, od kogo Ron i Hermiona dowiedzieli się, że wujostwo nie podaje mu posiłków, ale od tego momentu nie mógł odpędzić się od nachalnych przyjaciół. O przekazanie tej informacji podejrzewał Dyrektora, który od czasu walki na cmentarzu kompletnie stracił rozum i zachowywał się, jakby Harry był jego najdroższą, ulubioną zastawą porcelanową.

Potter powoli miał dość ciągłego odcinania go od informacji. Wszystko, czego dowiedział się o czarodziejskim świecie przez wakacje pochodziło z Proroka Codziennego, do którego podchodził z coraz większym dystansem. Szczególnie, kiedy dwa dni temu ukazał się artykuł o jego domniemanym połączeniu z Merlinem. Według Rity Sceeter Harry był przystojniejszą reinkarnacją potężnego Maga. Nie powstrzymywał poirytowanych parsknięć, czytając te wszystkie niewiarygodne bzdury.

Harry Potter był także Gryfonem, co oznaczało, że jego odwaga (granicząca momentami z głupotą) pozwalała mu dokonywać tych wszystkich heroicznych czynów przez ostatnie cztery lata. A jednak stał teraz w łazienkowych drzwiach, nie mając wystarczająco odwagi, by spojrzeć w lustro. Ale nawet gdyby podniósł wzrok, nie dostrzegłby prawdy. Zobaczyłby tylko niskiego, otyłego i niezbyt ładnego chłopca o za bardzo rozczochranych włosach i poszarzałej cerze.

Nadal nie udało mu się wyrzucić Errola, kiedy niezbyt duża, puchata płomykówka zastukała w okno. Wpuścił ją niechętnie i skrzywił się widząc codzienną dawkę ogłupiającej partii Proroka.

RODZINA MALFOY WRESZCIE NA ŚCIEŻCE PRAWOŚCI?!

Harry parsknął śmiechem i już miał odrzucić gazetę w kąt, kiedy jego wzrok zatrzymał się na zamieszczonym poniżej niewielkim zdjęciu. Zdjęciu Draco Malfoya. Chłopiec uśmiechał się nieśmiało i Harry był bardziej niż pewien, że to musi być jakiś nowy chwyt marketingowy, bo Malfoy nigdy nie uśmiechał się w taki sposób. Szatyn nie sądził właściwie, by Ślizgon potrafił uśmiechać się w sposób inny niż pogardliwy. To zwyczajnie do niego nie pasowało.

Gryfon spojrzał przelotnie na artykuł z pierwszej strony i zachłysnął się powietrzem.

Lucjusz Malfoy, wpływowy urzędnik Ministerstwa Magii oraz członek Rady Nadzorczej Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie BYŁYM Śmierciożercą? To może budzić wielkie wątpliwości, a jednak! Rodzina Malfoy jeszcze w tym tygodniu zostanie przesłuchana pod wpływem Veritaserum, by potwierdzić swoje przejście na Jasną Stronę.

Lucjusz Malfoy odmówił udzielenia wywiadu, jednak udało nam się porozmawiać z jego synem, Draconem. (więcej informacji na str. 18)


Harry nie mógł już dłużej czytać tych wyssanych z palca informacji. Przecież to było niemożliwe. Absolutnie nierealne. Malfoy zawsze był tym złym. Oprócz Voldemorta to on był największym - a na pewno najbardziej irytującym - wrogiem Harry'ego. Zaśmiał się. To z pewnością był jakiś głupi dowcip.

Myśli o blondynie szybko opuściły jego głowę. Aktualnie musiał zająć się tą sową, a nie rozmyślać nad bzdurnymi artykułami Proroka. Z westchnieniem usiadł przy niewielkim, zawalonym papierami biurku i wygrzebał niewielki kawałek czystego, trochę pogniecionego pergaminu.

Ron,

Dzięki za przesyłkę. Ciastka były super. Nie musicie mi już nic przesyłać, ciotka nareszcie zaczęła mnie karmić. Wydaje mi się, że robi to w tajemnicy przed wujkiem.
Nie martwcie się o nic, u mnie wszystko dobrze.

Harry
PS. Podziękuj Hermionie za ciasto rabarbarowe.


Harry nie sądził, by Hermiona dała się na to nabrać, mógł mieć tylko nadzieję, że Ron nie pokaże jej listu. Wstał zza biurka, by przywiązać list do nóżki Errola. Ptak dzióbnął szatyna parę razy w palce, najwyraźniej nie był zadowolony z odesłania go do domu. Wypuścił sowę przez okno i wrócił do zadań. Od kiedy odzyskał podręczniki, mógł pisać referaty zadane na wakacje, ale oczywiście wszystko zostawił na ostatnią chwilę. Został już tylko tydzień wakacji. Tydzień, by wreszcie móc wrócić do swojego świata.
"Harry, however, had never been less interested in Quidditch; he was rapidly becoming obsessed with Draco Malfoy."
Catrix11 Offline


 
Posty: 2
Dołączył(a): 24 kwi 2018, o 15:25


Powrót do Drarry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości